Archiwa

Sylwester w Tokio

Rok temu, zmieniając strefy czasowe na pokładzie samolotu, przeskoczyłem północ, a Nowy Rok i tak przywitałem i to aż dwa razy (raz zgodnie z czasem w Amsterdamie, a raz zgodnie z tym w Tokio). Zatem Sylwestra niby nie było, a jednak był. Z kolei wszystko wskazuje na to, że w tym roku byłem na imprezie, której ponoć nie było. Czyżbym miał jakieś niebywałe szczęście do tego, co bez wątpienia jest, choć teoretycznie nie powinno być? Ale po kolei!

Esencją tego Sylwestra był spokój. Nie w sensie ciszy i braku bodźców podczas samego powitania Nowego Roku, lecz spokój na etapie przygotowań – świadomość, że czegokolwiek nie zrobię, to musi wypalić. W przypadku każdego planu jest jakiś większy lub mniejszy element niepewności (przykładowo, w ubiegłym roku mogłem się zastanawiać, czy przypadkiem nie odwołają mi lotu), lecz plan powitania Nowego Roku w samym sercu Tokio, na największym skrzyżowaniu świata, czyli Shibuya Crossing, wydawał się niezniszczalny. Samo doświadczenie znalezienia się w takim miejscu w Sylwestra byłoby czymś niezwykłym, bez względu na to, co czekałoby mnie na miejscu. Czego się spodziewałem? Tłumów, wspólnego odliczania i niezwykłej magii, jaka bez wątpienia towarzyszy tej części miasta. Co otrzymałem? Właśnie to i znacznie więcej! A cóż to niby znaczy? A no tyle, że nawet jeśli potrafiłem to nazwać, to tak naprawdę nie byłem w stanie sobie tego wyobrazić. Rzeczywistość przerasta najśmielsze o niej wyobrażenia! Zacznijmy od środka, czyli od północy i od wpisu na mikrobloga, który wówczas wrzuciłem.

Według informacji na telebimach nic tu się nie dzieje, ale rzeczywistość zdaje się temu przeczyć. ;) Pozdrowienia z 2015, który w tej części globu już nadszedł. :D

Do tego wyjazdu przygotowałem się w odpowiedni sposób. Celowo wylądowałem dzień przed Sylwestrem, żeby być wypoczętym. Spędziłem 30 grudnia w Ikebukuro, przywitałem się w Tokio, a następnego dnia zainstalowałem się w hotelu kapsułkowym w Shibuya, bardzo blisko miejsca, w którym planowałem powitać Nowy Rok. Dzień spędziłem na spokojnie krążąc po okolicy, drzemiąc w kapsule późnym popołudniem, a następnie w oczekiwaniu na nowy rok relaksując się w pomieszczeniu z fotelami do masażu.

Przestronny pokój hotelowy o wymiarach dwa metry na półtora. :P Ale w środku światło, klimatyzacja, półka, lusterko, kontakt, budzik, radio, telewizor. No i ten klimat.

Nadchodzi rok owcy! :D

Na nieco ponad dwie godziny przed północą ruszyłem powoli w kierunku Shibuya Crossing. Szedłem niespiesznie, krążąc trochę po okolicy. Po drodze zauważyłem, że wokół pojawia się coraz więcej policji. Dziesiątki, setki mundurowych oraz niezliczone wozy policyjne. Pomyślałem, że to normalne, skoro w okolicy ma odbyć się impreza masowa.

Dopiero dużo później dowiedziałem się, że w rzeczywistości żadna impreza nie jest zaplanowana, a tłumy ludzi, którzy i tak przychodzą przed północą na Shibuya Crossing, potrafią sparaliżować ruch samochodowy na tym ogromnym skrzyżowaniu. Na jednym z ogromnych telebimów, na którym można by się spodziewać odliczania do północy, widniała jedynie informacja o treści „There is no new year countdown event to be held”. Imprezy miało więc nie być, a jednak była.

A o tym, co dokładnie się wydarzyło, pozwolę sobie opowiedzieć poprzez mikroblogowe wpisy wygenerowane tamtej nocy.

Policja przygotowuje się do Sylwestra.

A co tu się odpierdala?

Shibuya 109.

Coraz więcej mundurowych.

Miłośniczki salonów gier.

Obsługa w salonach gier ma tendencję do nadekspresyjności.

Dziewczyna w masce owcy i gość z ogromną tabliczką namawiają do wizyty w Village Vanguard.

Okolice Shubuya Crossing na dwie godziny przed północą. Póki co wszystko funkcjonuje jeszcze normalnie.

Policja zaczyna grodzić okolice Shubuya Crossing. Z wieżyczek robią zdjęcia i filmując zgromadzonych. Zapewne w celu łatwiejszego namierzenia sprawców ewentualnych zamieszek.

Ozdoby świąteczne przy pomniku Hachiko.

Przemarsze mundurowych.

OK, muszę dalej odpierać atak Godzilli. Trzymajcie kciuki.

Policja ma swoje światełka, a ja mam swoje.

Shibuya Crossing w całej swojej okazałości. Takie zdjęcie robi tu chyba każdy i to za każdym razem, gdy tu jest. To jeden z najbardziej ikonicznych widoków w Tokio.

Ponoć nie ma tu żadnej imprezy.

Całkiem sporo policji jak na wydarzenie, które ponoć nie ma miejsca. ;) Ruch na przejściach dla pieszych wspomagany jest przez funkcjonariuszy z żółtymi taśmami.

Siedzę przy wejściu na stację metra z wielkim różowym królikiem. Chyba nie wymaga to komentarza.

Tłum gęstnieje.

Zaczynają się drobne przepychanki. Policja wzywa posiłki. Pojawia się też Armia Zbawienia. Swoją drogą to niesamowite, ile cierpliwości ma tutejsza policja. Ludzie potrafią rzucać im się w ramiona, delikatnie popychać, a tamci zachowują spokój względnie długo. Czasem jednak muszą zareagować. Ludzie odsuwani są coraz dalej od skrzyżowania. Kolejne strefy są wyłączne z użytku. W okolice Shibuya Crossing nie mógł dostać się nikt, kto nie znalazł się tu przed 22. Każdy, kto wyszedł poza obszar, nie miał już możliwości powrotu.

W obliczu intensyfikujących się działań służb mundurowych, postanawiam być w centrum akcji. Krótko mówiąc, napieram tam, gdzie najwięcej się dzieje.

Tłum nie daje za wygraną. Policja nie wyrzuca ludzi siłą, lecz stara się jedynie pacyfikować niektóre wybryki i raz na jakiś czas ogranicza dostęp do kolejnej strefy, tylko po to, żeby później na nowo ją udostępnić.

Ludzie przygotowują się do powitania nowego roku. Przypominam, że
ponoć nie ma tu żadnej imprezy.

Ci panowie bawią się najspokojniej.

W Japonii zapanowała moda na specjalne wysięgniki do robienia selfie.
Widać je tam na każdym kroku.

Ja wysięgnika do selfie nie mam, więc muszę zrobić to zdjęcie
tradycyjnymi metodami.

Impreza powoli dobiega końca.

Shibuya w srebrnej kuli.

Z nieba zaczynają lecieć złote płatki. Nie wiadomo kto, nie wiadomo jak.

Sprawa jest prosta – jeśli raz opuścisz zamkniętą strefę, nie masz już powrotu.

Po lewej selfie z kija, po prawej tradycyjne selfie.

Obudziłem się zaskakująco wcześnie. Postanowiłem przygotować
podsumowanie Sylwestra na bloga. Komórka + klawiatura bezprzewodowa to sprawdzony zestaw, ale wspomagam się też laptopem znajdującym się przy recepcji. Popijam przy tym zieloną herbatę. Tu godzina ósma rano, w Warszawie północ. Najlepszego w 2015 roku!

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>