Archiwa

2014/2015

Zbliża się Sylwester i tradycyjnie jest to ten moment, kiedy staram się doświadczyć czegoś innego niż klasycznie rozumiana impreza. Poprzednie lata podniosły poprzeczkę niezwykle wysoko, dlatego też tym razem postanowiłem nie licytować się z samym sobą, lecz zamiast tego rozwinąć poprzedni pomysł i przywitać nowy rok w miejscu, do którego w zeszłym roku zmierzałem w trakcie tej niezwykłej nocy. I tym oto sposobem znajdę się w Japonii już po raz drugi w tym roku – czegoś takiego jeszcze nie było. Kilkanaście dni temu kupiłem bilet do Tokio i planuję wylądować tam na dzień przed Sylwestrem. Co mnie czeka na miejscu, tego jeszcze nie wiem. Tradycyjnie będzie spontanicznie i bez ciśnienia!

Jak powstaje jedno zdanie

To teraz czas na przykład wyjaśniający, dlaczego pisanie tekstów zajmuje czasami tak dużo czasu. Oczywiście wszystko przy założeniu, że chcemy zadbać o drobiazgi, tak jak zwykle to robię – nie lubię, gdy tekst jest niedopracowany. Pisałem niedawno opowiadanie, którego akcja działa się na sali sądowej. Padło w nim następujące zdanie: „Sędzia bierze w rękę młotek i uderza w podkładkę. Myliłby się jednak ten, kto stwierdziłby, że ten zlepek słów to ledwie kilka sekund roboty. Musiałem sprawdzić szereg informacji oraz przemyśleć kilka możliwości. Wszyscy wiemy, że z sądami kojarzą się jakieś młotki, ale kiedy, gdzie i po co ich się używa – to już nie koniecznie. Zacząłem więc sprawdzać, jak powszechny jest to zwyczaj (w Stanach są, w Polsce kiedyś były, później długo nie było, a następnie pojawiły się ponownie), do czego służą (uciszanie uczestników postępowania sądowego lub publiczności, ale nie tylko to), jak się ich używa (prawidłowo uderza się w tak zwaną podkładkę rezonansową, ale czasem w afekcie lub też dla uzyskania lepszego efektu w przypadku zbyt „cichych” młotków, wali się w akta lub blat stołu). Gdyby mój bohater uderzył w blat, wszystko byłoby jasne – ale czy takie rozwiązanie jest poprawne, czy tak rzeczywiście powinno używać się tego narzędzia? Gdyby uderzył w podkładkę rezonansową, byłoby w porządku – ale czy czytelnik wie, czym jest ta podkładka i czy rozmyślanie nad tą kwestią nie wybije go z lektury? Wreszcie, co mówi nam o bohaterze to, że zamiast uderzać w podkładkę uderza w blat stołu lub w akta? Na pewno czyni to scenę bardziej dynamiczną, przepełnioną emocjami, ale czy mój sędzia ma w tej sytuacji prawo do działania w sposób emocjonalny, czy może raczej jest spokojny, wręcz nieco uśpiony rutyną i wystarczy uderzenie od niechcenia w podkładkę? A co jest pomiędzy? Może powinien uderzyć w podkładkę, ale zrobić to szybko, zdecydowanym ruchem, po błyskawicznym pochwyceniu młotka? Uderza raz, czy zaczyna walić raz po razie? Czy w ogóle potrzebuje młotka? Co czytelnik uzyskuje w związku z wprowadzeniem młotka? Czy będzie to dobry sposób na pokazanie, że właśnie doszło do jakiegoś przełomu? Czy uderzenie młotka utnie prezentowany w opowiadaniu chaos przeróżnych wydarzeń i pokaże, że właśnie dobrnęliśmy do pewnego kluczowego momentu? Przemyśleń jest wiele, możliwych rozwiązań również, ale ostatecznie w tekście może pojawić się zdanie tylko w jednej formie. I w tej opowieści będzie wyglądało ono właśnie tak, jak wspomniałem na początku – i będzie to nie przypadkowy, lecz świadomy wybór.

No to tradycyjnie…