Archiwa

Proroctwo roku 2010

Pamiętam jak kilka lat temu zakładałem swojego pierwszego mikrobloga, wówczas jeszcze w nieistniejącym już serwisie Blip.pl. Umieściłeś tu wtedy wpis, w którym dzieliłem się swoimi obawami odnośnie takiego kroku. Bałem się, że blog na tym ucierpi, bo zamiast długich i wyczerpujących wpisów, zaczną pojawiać się krótkie, lakoniczne notki. A to przecież z tych długich postów słynąłem! Jednocześnie w tym samym wpisie doszedłem do wniosku, że gdyby nie Blip, to z pewnością wielu wpisów nigdy by nie było, a przecież lepiej krótko niż wcale.

Od czasu założenia mikrobloga minęły już cztery wiosny. Co stało się w międzyczasie? Blip został zlikwidowany, a ja z mikroblogowaniem przeniosłem się na Instagrama. Zmieniły się też moje nawyki – tak jak kiedyś mikroblog był dodatkiem do bloga, tak teraz blog zdaje się być dodatkiem do mikrobloga. Moje obawy okazały się słuszne, zacząłem udzielać się tutaj znacznie rzadziej, a tego wpisu pewnie nawet by nie było, gdybym przypadkiem w AppStore nie zobaczył aplikacji do obsługi serwisu Blog.pl. Zainstalowałem, żeby przetestować i przy okazji napisać coś sensownego.

Tak więc piszę. Nastała era mobile’u. Tutaj pojawiam się już wyłącznie z takimi treściami, których nie dałoby się upchnąć na mikroblogu. Po całą resztę zapraszam tam. Gdzie? Dwa linki do wyboru: www.instagram.com/kb1985 lub też www.semp.pl/mikroblog. Acha, i daj proszę znak życia w komentarzu, jeśli czytasz te słowa. Dobrze wiedzieć, że w czasach facebooków, twitterów i instagramów ktoś jeszcze tu bywa. Do zobaczenia, czy to w tej, czy w innej części cyberprzestrzeni (ach, wystarczyło użyć tego słowa i od razu powiało późnymi latami dziewięćdziesiątymi)!

Wymiana źle wydrukowanych książek na nowe – podejście 2

Nad tą książką chyba ciąży jakaś klątwa.

Przypomnę, co wydarzyło się dotychczas. Otóż w czerwcu przyszedł transport książek i okazało się, że niektóre egzemplarze zostały źle wydrukowane (na krawędziach czarnych stron znajdowały się białe pasy).

Wadliwe egzemplarze zostały odesłane do drukarni i zniszczone. W międzyczasie drukarnia przysłała poprawione książki – niestety, w części nakładu ponownie pojawiły białe pasy, a oprócz tego w każdym egzemplarzu wyraźnie było widać gradienty na grafikach. Wyszło na to, że znowu książki będzie trzeba zniszczyć.

Dziś po raz kolejny przyszła paczka z książkami. Na początku wszystko wydawało się w porządku – świetna jakość druku, brak białych pasów, zero problemów z gradientami. Jednak po dokładniejszym przyjrzeniu się okazało się, że w tytułach czterech rozdziałów (4, 5, 12, 15) pojawiły się dodatkowe spacje między niektórymi literami.

Ale wiecie co? Nie będę narzekał!