Archiwa

Rozplątywanie supłów

Podczas tworzenia skomplikowanych fabuł (a takie lubię tworzyć) często można się pogubić. Później trzeba kombinować, w jaki sposób należy rozplątać ten supeł, żeby wszystko miało sens i żeby zarazem niczego nie zatracić. Czasami rozwiązania przychodzą do głowy w nietypowych miejscach – np. tak jak teraz, na drodze pomiędzy Juratą a Jastarnią. Choć akurat w tym przypadku nie powinienem się dziwić, gdyż ten odcinek (podobnie jak okoliczne plaże) był już świadkiem narodzin niejednego z moich pomysłów fabularnych. Na półwyspie helskim zawsze świetnie mi się pracuje i powstawały tu zarówno główne elementy fabuły „Miasto to gra”, niemalże cały „Defekt pamięci”, spora część „Rekonstrukcji”, a także pierwsze rozdziały zbliżającej się „Rezydencji”. Na zdjęcie patrzycie na własną odpowiedzialność, podobnie jak na dalszą część niniejszego tekstu, gdyż znajdują się w nim spore (naprawdę spore) spoilery do zaplanowanej na przyszły rok (2015) wielce surrealistycznej książki zatytułowanej „Rekonfiguracja”.

Tak więc: *** SPOILER SPACE ***. Bohaterowie tej opowieści w pewnym momencie, szukają czegoś, co można nazwać wyjściem z labiryntu pomieszczeń. Posługują się w tym celu mapą, wiedząc, że wyjście nie jest na niej oznaczone, lecz znajduje się w miejscu jednego z innych, oznaczonych na mapie pomieszczeń. Czasu jest mało, ponieważ raz na jakiś czas cały układ pokoi poddawany jest stopniowej rekonfiguracji, pomieszczenia zamieniają się ze sobą miejscami, znikają i są zastępowane przez inne. Problem fabularny wymagający poprawienia polegał na tym, że podczas swoich przygód bohaterowie natrafili zarówno na wyjście, jak i pomieszczenie, w miejscu którego rzekomo się ono pojawiło. To poważna nieścisłość, z której trudno było mi wybrnąć, a szukałem rozwiązania ładnego, nienaciąganego, pasującego do świata przedstawionego w książce.

Może wpleść informację, że każdy z pokoi w labiryncie może występować w więcej niż jednej kopii? Ale takie rozwiązanie zabiłoby klimat związany z unikalnością poszczególnych pomieszczeń. A może kazać bohaterom szukać innego pokoju-widma niż ten, na który w pewnym momencie się natkną? To z kolei popsułoby mocny moment, jakim jest odnalezienie wspomnianego pokoju, a poza tym siadłby cały wątek oparty na poszukiwaniach właśnie tego, niezwykle psychodelicznego pomieszczenia znanego jako „Lucy in the Sky with Everything”.

W końcu – właśnie podczas spaceru z Juraty do Jastarni – uderzyło mnie, że rozwiązanie miałem przez cały czas podane jak na tacy. Znajdowało się w samym tytule książki „Rekonfiguracja”. Przecież układ pomieszczeń cały czas się zmienia! Pokoje stopniowo przesuwają się, zastępowane są innymi. Tak więc jest możliwe, że ów pokój, znany jako „Lucy in the Sky with Everything”, zdążył pojawić się w labiryncie pomieszczeń, jeszcze zanim zniknął z niego ten, w którego miejscu znajdowało się wyjście. Wystarczy wpleść w tekst odpowiedni dialog, w którym bohater nawiązuje do tej kwestii i problem rozwiązany.

Skomplikowane? Zakręcone? No cóż, taka już jest ta książka. Ale najważniejsze, że dzięki przemyśleniom takim jak te, gdy już trafi w Wasze ręce, wszystko będzie trzymało się w niej kupy!

Rekonfiguracja

Właśnie skończyłem pisać pierwszą wersję tekstu roboczo zatytułowanego “Rekonfiguracja”. Pracowałem nad nim w marciu i kwietniu. Ale to jest dziwaczna opowieść! Jest tu tak wiele rzeczy, którymi bardzo chętnie bym się już teraz pochwalił, ale wiem, że jeszcze nie mogę!

O czym to jest? Powiedzmy, że o pewnej firmie. I o substancjach psychoaktywnych, oczywiście. A także o człowieku, który najpierw starał się o pewną pracę, a teraz kombinuje, w jaki sposób się zwolnić – a jest to droga niezwykle wyboista i mieniąca się dziesiątkami dziwacznych wydarzeń. Nie mogę powiedzieć nic więcej, ale przestrzegam, że będzie jeszcze bardziej dziwacznie niż zwykle, bo tym razem zachciało mi się napisać tekst wielce absurdalny i niespętany żadnymi zasadami – mogłem pociągnąć tę historię w dowolnym kierunku i nie byłoby to nadużyciem. I wiecie co? Dotarłem tam, gdzie kompletnie niespodziewałem się dotrzeć, gdy zabierałem się za pisanie.

Tak więc obecnie harmonogram wygląda następująco:
- “Rezydencja” (2014)
- “Syntagma” (2015?)
- “Rekonfiguracja” (2015? 2016?)

Swoją drogą sporo tych tytułów z “Re” w nazwie. Najpierw wydana już “Rekonfiguracja”, a teraz jeszcze planowane “Rezydencja” oraz “Rekonfiguracja”. Zapewniam jednak, że to czysty przypadek i pomiędzy tymi książkami nie ma żadnych powiązań. Myślę, że takie ostrzeżenie jest konieczne, gdy człowiek kojarzy się swoim czytelnikom z osobą ukrywającą wszędzie jakieś znaczące detale. Zapewniam jednak, że tym razem jest to czysty przypadek. Cóż poradzę, że czasem zacieki na szybie układają się w przedziwne kształty, a ludzie lubią dopatrywać się w nich czegoś więcej niż po prostu plamy?

Oczywiście do upublicznienia tej opowieści jeszcze długa droga. To dopiero pierwsza wersja tekstu i konieczne są jeszcze liczne poprawki. Ale miłośnicy dziwacznych opowieści nie powinni narzekać, bo mam nadzieję, że już niebawem premiera mojej nowej książki, czyli, “Rezydencji”! Promuję tę książkę jako psychodeliczną opowieść o relacjach międzyludzkich i zapewniam, że jest to niezwykle trafne określenie, o czym będziecie mieli okazję przekonać się za kilka tygodni.