Archiwa

Zamknięcie Blipa

Dziś w sieci pojawiła się informacja o planowanej likwidacji serwisu Blip.pl. Przyjąłem ją z niemałym smutkiem, gdyż mikroblogowanie za pomocą tej platformy stało się dla mnie czymś bardzo ważnym. Niemalże każdego dnia wrzucałem coś na kb1985.blip.pl. Zacząłem z ciekawości, wraz z początkiem roku 2010 i nawet nie wiem kiedy tak bardzo pokochałem ten serwis.

Pamiętam, że początkowo traktowałem to jako alternatywę dla opisów na Gadu-Gadu, za pomocą których swego czasu przekazywałem znajomym różne informacje. Gdy Grono.net wprowadziło możliwość ustawiania statusów, to kopie opisów z Gadu-Gadu zacząłem równolegle zamieszczać również tam. Później Grono.net odeszło do lamusa, podobnie zresztą jak Gadu-Gadu i nastała era Facebooka. Blip.pl nie tylko pozwalał na automatyczne synchronizowanie opisów ze statusem na Gadu-Gadu, ale również był w stanie publikować kopię każdego opisu na Facebooku. Osadzenie Blipa na głównym blogu zaowocowało tym, że opisy zaczęły pojawiać się również tam. W ten oto sposób uzyskałem niezwykłe narzędzie, które za jednym zamachem pozwalało mi na publikowanie tej samej informacji aż w trzech miejscach.

W pewnym momencie komunikowanie treści do innych osób przestało być już takie ważne. Blip stał się dla mnie przede wszystkim niezwykłym narzędziem pozwalającym mi na dokumentowanie tego, co takiego działo się w moim życiu w różnych okresach. Oczywiście był to obraz bardzo wybiórczy, jednak to normalne, że w żadnym pamiętniku nie można zawrzeć wszystkiego, a w przypadku takiego o publicznym charakterze, dodatkowo nie chce się tego robić.

Pewnego dnia postanowiłem, że każdy wpis publikowany na Blipie będzie ilustrowany zdjęciem. I tak oto uzyskał on fotoblogowy charakter. Czasami pojawiały się tam same zdjęcia, ale przeważnie towarzyszył im krótki opis. To, co łączyło wszystkie wpisy to fakt, że były publikowane zawsze na bieżąco, mniej więcej w tym samym momencie, w którym działa się przedstawiana na nich sytuacja. Rzadko kiedy blipowałem po fakcie. Kolejne wpisy stały się więc zamrożonymi chwilami. Mogłem do nich wracać kiedy tylko chciałem i przeżywać na nowo. Wiedziałem, że utrwaliłem wierny obraz sytuacji, gdyż do każdego wpisu podchodziłem z ogromną drobiazgowością. Znajomi zapewne dobrze zapamiętali chwile, w których zastanawiałem się, jak najlepiej wyrazić to, co w danym momencie czułem. Zadanie było o tyle trudniejsze, że trzeba było zmieścić się w ściśle określonej, niewielkiej liczbie znaków.

Moja przygoda z Blipem była jedną z najciekawszych spośród tych, których dane było mi doświadczyć w sieci. Archiwum mojego blipa to kawał wspomnień. Z pewnością postaram się je udostępnić w sieci, żeby można było je przeglądać nawet wówczas, gdy serwis zostanie zamknięty. Ten moment nastąpi co prawda dopiero wraz z końcem sierpnia, ale już teraz funkcjonalność serwisu została poważnie ograniczona – nie jest możliwe dodawanie nowych wpisów z komórki, lecz tylko z komputera, a właśnie ta podręczna forma aktualizowania mikrobloga była tą, którą przeważnie wybierałem. Nie mogę więc czekać dwa miesiące. Już teraz muszę pomyśleć o alternatywie. Jeszcze nie wiem, co zrobię dalej. Nie mam pojęcia, gdzie się przeniosę i w jakiej formie będę kontynuował swoje mikroblogowanie. Ale jednego jestem pewien – Blip znika, ale dla mnie to jeszcze nie koniec.

To niewiarygodne, że odkąd zacząłem używać Blipa, minęło już trzy i pół roku. Tak, równo trzy i pół roku, ponieważ kiedy piszę te słowa jest pierwszy lipca, czyli jutro półmetek.

Gdy teraz klikam na losowy miesiąc w archiwum mojego mikrobloga i oglądam przypadkowo wybrany wpis, mam uśmiech na twarzy. Warto było.