Archiwa

Jurata

I znowu jestem nad morzem. Po raz kolejny na Półwyspie Helskim. Tak bardzo lubię tu być. To jedno z tych miejsc, w których najlepiej się relaksuję i inspiruję. Spokój i harmonia.

Zamykają Tete-a-Tete

Niedawno dowiedziałem się, że wraz z końcem kwietnia ma zostać zamknięta moja ulubiona kawiarnia, czyli Tete-a-Tete na metrze Centrum. Ponoć sytuacja ta spowodowana jest drastycznymi podwyżkami czynszu. Teoretycznie jeszcze nie wszystko stracone, ale obsługa zdaje się być sceptyczna. Szkoda, bo bardzo lubiłem tamto miejsce i mam wiele miłych wspomnień z nim związanych. Bywały okresy, kiedy przychodziłem tam codziennie. Zawsze wybierałem jeden z dwóch stolików – taki na uboczu, przy ścianie, pomiędzy wieszakiem na ubrania a stojącym w kafejce komputerem (to świetne miejsce, żeby mieć widok na cały lokal i przy okazji podpiąć się z laptopem do kontaktu), albo przy oknie, skąd mogłem obserwować perony metra, ludzi spacerujących po antresoli, a od jakiegoś czasu także wiadomości wyświetlające się na dużych ekranach zamontowanych na stacji. Ta zlokalizowana w samym centrum miasta kawiarnia to taka oaza spokoju pośród miejskiego chaosu. Zdarzało mi się wpadać do Tete-a-Tete dla relaksu, ale przede wszystkim było to miejsce, w którym świetnie mogłem skupić się na pracy. To właśnie tutaj powstała znaczna część mojej książki „Miasto to gra”. Napędzany białą herbatą (pierwotnie chciałem spróbować każdej pozycji w menu, ale w pewnym momencie zatrzymałem się na tym jednym produkcie i od tamtej pory zamawiałem zawsze to samo) formatowałem kolejne strony publikacji, pisałem akapity i rozdziały, a w międzyczasie obserwowałem wszystko to, co działo się wokół. A działo się naprawdę wiele. Przez kawiarnię przewijała się cała gama osób, od biznesmenów, starsze panie, studentki, aż po podejrzanych dziwaków. Fascynujące było obserwować te wszystkie osoby i szczerze mówiąc było to nieuniknione, bo chcąc nie chcąc, siedząc w tak małym pomieszczeniu nie da się nie usłyszeć tego, o czym rozmawiają inni. Plusem tego miejsca było również to, że „w powietrzu” nie było sygnału pozwalającego na dostęp do internetu, przez co sieć mnie nie rozpraszała, ale gdy zachodziła konieczność skorzystania z niej, to zawsze można było usiąść przy znajdującym się na miejscu komputerze. Przed chwilą policzyłem, że przychodzę tutaj już od dwóch i pół roku. Inspirujące, relaksujące miejsce, którego będzie mi bardzo brakować. Najlepszym dowodem na to niech będzie fakt, że te słowa piszę siedząc właśnie w Tete-a-Tete.

TEDxWulkan i ”Klasyczne rozwiązania”

Na wczorajszym TEDxWulkan opowiedziałem w kilku słowach o tym, jak zapragnąłem jeszcze raz przeżyć to, co czułem w roku 2003, gdy popularność zdobywało zmieniające sposób patrzenia na miejską przestrzeń i interakcje społeczne zjawisko znane jako FM i w jaki sposób udało mi się to marzenie osiągnąć, tworząc projekt Urban Playground.

Jeszcze tego samego dnia zjawiłem się pod Rotundą, aby rozegrać grę typu urban playground zatytułowaną „Klasyczne rozwiązania”. To projekt, który miał ułatwić zupełnie nowym osobom wejście w świat tego typu rozgrywek.