Archiwa

Efekt mikrobloga

Zastanawiałem się jakie będą skutki wejścia w tak zwane mikroblogowanie. Niektórzy z Was mówią, że dzieje się tutaj nieco mniej niż dawniej, ale wydaje mi się, że bilans całkowity jest dodatni. Dzięki korzystaniu z Blipa zdarza mi się zanotować myśl albo przesłać zdjęcie, którego w innym wypadku nie miałbym okazji umieścić wcale. Być może, gdyby nie mikroblog, to zamiast krótkiego wpisu na Blipie, mielibyśmy rozbudowaną notkę na blogu, ale z drugiej strony brak mikrobloga oznaczałby, że wiele rzeczy nie ukazywałoby się nigdzie.

Kartka

Szedłem dziś przejściem podziemnym w okolicy Dworca Centralnego, gdy moją uwagę przykuła kartka we wnętrzu jednego z kiosków: „nie udzielamy pożyczek”. Napis ten zaintrygował mnie do tego stopnia, że postanowiłem wybadać sprawę. Tak się złożyło, że miałem przy sobie niewymienioną zdrapkę, na której była wygrana złotówka, w kiosku był również punkt Lotto, więc postanowiłem wejść do środka i wymienić kupon na nowy, traktując to jako pretekst do rozmowy. Gdy pan wprowadzał kod ze zdrapki do komputera, zapytałem się, czy ludzie naprawdę przychodzą tutaj po pożyczki. Sprzedawca uśmiechnął się i stwierdził, że można tak powiedzieć. Specyficzny uśmiech zdradzał, że wiąże się z tym jakaś ciekawa historia.
- Osoby grające na automatach? – zapytałem, swoje pierwsze podejrzenia kierując w stronę hazardzistów spędzających długie godziny na wszechobecnych jednorękich bandytach.
- Nie… – pan zawiesił głos.
- Przychodzą z innych punktów handlowych? – zaryzykowałem, wiedząc, że powszechną praktyką jest rozmienianie sobie nawzajem pieniędzy, więc być może pożyczanie również wchodzi w grę.- Nie, bardziej okoliczni mieszkańcy.
Wyobraziłem sobie starsze osoby, przychodzące kupić gazetę na kreskę, albo proszące o drobną pożyczkę.
- Mieszkańcy… – powtórzyłem.
- Specyficzni mieszkańcy.
- Aha – odpowiedziałem, w końcu rozumiejąc w czym rzecz. Przecież to Dworzec Centralny, miejsce pełne bezdomnych. – Przychodzą pożyczać pieniądze? Dobrze wiedzieć. Ciekawy folklor. – Nawet pan sobie nie wyobraża, co tutaj się dzieje. Prowadzimy ten punkt od miesiąca i nie takie rzeczy tutaj widzieliśmy.
- Nic tylko zacząć spisywać.
- Żeby pan wiedział! Ja myślałem kiedyś, żeby tu kamerę zainstalować i do internetu puszczać.
- Dobry pomysł. Można by twarze zamazywać i umieszczać filmiki w sieci.
Rozstaliśmy się w inspirującej atmosferze kontemplacji potencjału tego miejsca.

Rok temu o tej porze szykowałem się do wyjazdu do Tokio