Archiwa

Impreza!

Do autobusu wpada wesoły typek w średnim wieku wraz ze swoją imprezową świtą i oświadcza, że dziś to on jest w tym autobusie najważniejszy (używa przy tym rozmaitych dziwacznych synonimów tego słowa), ponieważ obchodzi urodziny. Co do dat był mało wiarygodny i niespójny, wahając się pomiędzy 1939 i 1410, ale wyglądał na człowieka przekonanego, że ma powód do świętowania, a ekipa z którą wparował do pojazdu najwyraźniej wierzyła w to samo. Ukoronowaniem okrzyków tego pana oraz jego świty było wyciągnięcie paczki cukierków i przystąpienie do ich rozdawania. Ludzie byli bardzo onieśmieleni, delikatnie mówiąc słabo reagowali (czyli nie reagowali wcale), więc postanowiłem przełamać pierwsze lody. Wyciągnąłem rękę po cukierka i z uśmiechem na ustach, donośnym głosem, złożyłem życzenia, dopytując się o szczegóły okazji. Mniej więcej w tym samym momencie pasażerowi ośmielili się nieco bardziej i zaczęli żywiej reagować, uśmiechać się. Najpierw zapanowała atmosfera akceptacji, a później rozległo się „Sto lat”, zaintonowane i podtrzymywane przez świtę Najważniejszego Człowieka W Autobusie. Ja też się włączyłem, choć trochę nieśmiało i pod nosem, ale to ze względu na brak umiejętności wokalnych. Po chwili dołączyli też niektórzy inni pasażerowie, rozglądając się niespiesznie po autobusie i szukając na twarzach współtowarzyszy podróży odrobiny akceptacji i jakby upewniając się, czy to, co robią, jest rzeczywiście na miejscu. Po chwili nie tylko śpiewaliśmy, ale i wyklaskiwaliśmy rytm – innymi słowy, impreza zaczęła się rozkręcać i chyba mogę sobie przypisać część zasług, bo gdyby nie zerwanie zasłony niewidzialności pomiędzy zakręconymi imprezowiczami, a (tylko pozornie!) zdystansowanymi do całej sprawy pasażerami, to rzecz mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Zgodnie z planem wysiadłem na swoim przystanku, ale aż chciało się zostać, tym bardziej, że akurat miałem przy sobie butelkę wina, wymowną pozostałość po niedoszłej parapetówce, na którą wybierałem się tego dnia, a która – jak się ku mojemu zaskoczeniu okazało – miała odbyć się dopiero dnia następnego, ale to już zupełnie inna historia, a nieszablonowych historii warto doświadczać, nawet jeśli ktoś powie, że zagadywanie obcych ludzi w autobusie jest głupie, a wybieranie się na imprezy o dzień za wcześnie żałosne, nawet bardziej niż spóźnianie się na nie. Niech mówią i myślą, co chcą, to jest ich sprawa, a ja za chwilę zjem sobie mojego smacznego cukierka. Wino zostawiam na później.

2c komentarze/y do Impreza!

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>