Archiwa

Utrudnienia

Przyjeżdżam z kumplem pod pizzerię, a tam zamknięte. Remontują. Już wcześniej bywały problemy, bo folią i pyłem pokryty był korytarz. Raz dotarłem na niego bezproblemowo po schodach, a innym razem na nielegalu, używając windy, ponieważ schody były zagrodzone z powodu remontu. Tym razem jednak dopięli swego, bo choć schody i korytarze były już dostępne, to jednak wnętrze pizzerii nie bardzo. Po prostu zamknęli je z powodu remontu. Realizują tylko zamówienia telefoniczne. Sytuacja na pływalni wyglądała równie zaskakująco. Ze wszystkich basenów została wypompowana woda. Wielkie czyszczenie. Ale nic to, nie damy się. Zadzwoniłem pod numer służący do zamawiania pizzy z dostawą do domu i poprosiłem o przywiezienie jej na basen. Liczyłem, że przygotują ją nam tutaj i podadzą przez uchylone drzwi, ale okazało się, że w środku nikogo nie ma i pizza zostanie dowieziona z Łomianek. Po mniej więcej godzinie, którą spędziłem na pogaduchach z kumplem, pizza w końcu dotarła – tak samo wyborna jak zwykle. Chyba mają tam w Łomiankach fabrykę klonów, bo wyglądała i smakowała identycznie, jakby była przyrządzana tutaj.

Fever Ray

Zobaczenie Karin Dreijer Andersson na żywo wraz z jej najnowszym projektem muzycznym znanym jako Fever Ray było takim moim małym marzeniem, które chciałem urzeczywistnić od jakiegoś czasu. Udało mi się to wczoraj w Katowicach, podczas zorganizowanego na terenie starej kopalni festiwalu Tauron Nowa Muzyka. Poprzedni zespół Karin, czyli The Knife, odkryłem niecały rok temu i urzekł mnie nie tylko muzycznie, ale też w związku ze spektakularnymi, niesamowicie klimatycznymi koncertami. Wiedziałem, że coś, co tak świetnie ogląda się na ekranie komputera, będzie musiało robić naprawdę ogromne wrażenie na żywo. I rzeczywiście robiło. Zespół grał w przedziwnych strojach i maskach. Porozstawiane wszędzie oldschoolowe lampy pokojowe migotały w ciemnościach w rytm muzyki, a nad sceną i publicznością świeciły imponujące struktury powstające z wiązek laserów wystrzeliwanych z różnych miejsc. To jest coś, co po prostu trzeba przeżyć.
Przy okazji pozdrowienia dla PKP. Nie ma to jak oczekiwanie do 06:25 na pociąg, który miał być o 04:25.

LOL

Chcę zalogować się do mojego konta internetowego, więc biorę token, czyli niewielkie urządzenie na którym co kilka sekund wyświetla się nowy PIN. Patrzę na wyświetlacz, a tam zamiast ciągu liczb napis „LOL”. Eee? Po ułamku sekundy zczaiłem, że trzymam token do góry nogami i w rzeczywistości jest to liczba 707.