Archiwa

Strefa-widmo

Spotkałem się dziś z kumplem, żeby przekąsić coś w centrum handlowym Arkadia. Po skonsumowaniu obiadu postanowiliśmy przejść się po okolicy. Nieopodal znajdujemy ogromny ogrodzony teren. W ogrodzeniu brakuje jednego segmentu, więc zaglądamy do środka, a tam jakaś ekipa rozpija browary. Nie chcemy przeszkadzać, więc wychodzimy i idziemy dalej wzdłuż ogrodzenia. Tam inna persona samotnie spożywa browar. Grzeje słońce. W powietrzu kurz. Nieco dalej w krzakach sika kierowca zaparkowanego nieopodal autokaru. Idziemy dalej wzdłuż mało używanej, zakurzonej ulicy, która nie tyle kończy się ślepo, co po prostu w pewnym momencie „zawraca”. Taki tor wyścigowy nie będący torem wyścigowym.
Prawie środek miasta a wokół krzaki, drzewa, doły, góry, piach, trawa, bałagan i straszny nieład. Ciekawy kontrast, bo nad tym wszystkim górują stosunkowo niedawno oddane do użytku budynki, kilkadziesiąt metrów dalej jest ogromne i zadbane centrum handlowe Arkadia, a tutaj taka dziwna ziemia niczyja.
W oddali widzimy jakieś dziwny obiekt. Z tej odległości jeszcze trudno powiedzieć, czy to dom mieszkalny, czy ogródek działkowy. Wszystko gęsto porośnięte zielenią. Widzimy jakieś flagi. Dużo, bardzo dużo flag. Im bliżej tego wszystkiego jesteśmy, tym bardziej przypomina to ogródki działkowe, ale nadal nie mamy pewności. Ogrodzenie jest przerwane, więc wchodzimy do środka. Jesteśmy na jakiejś zarośniętej ścieżce. Wokół ani żywej duszy. Tylko z dziwnego domu pełnego flag dochodzą jakieś dźwięki wesołej muzyki. Tylko to sobie wyobraźcie – rozsypujące się drewniane zabudowania otoczone płotem tak gęsto porośniętym zielenią, że ledwo widać, co znajduje się na terenie działki. Z daleka zauważysz jednie flagi i usłyszysz wesołą muzykę, tak bardzo nie pasującą do tego miejsca. Gdy podejdziesz bliżej, dostrzeżesz, że pośród walających się po terenie gratów stoją liczne pale, na które ponabijane są kawałki lalek. Głowy. Fragmenty tułowia. Jest upiornie, a piękny słoneczny ciepły dzień i pogodna muzyka jakoś nie potrafią sprawić, żebyś poczuł się w tym miejscu spokojnie. Zastanawiamy się, kto może znajdować się w środku. Na pewno ktoś tam jest. Słyszymy. Wyczuwamy jego obecność. Nie jesteśmy przekonani, czy chcemy dłużej tutaj być. Z drugiej strony, gdyby ktoś teraz wyszedł z tego przedziwnego domu, to bez wątpienia zapytałbym się, co tutaj się dzieje. Oczywiście tylko wtedy, gdyby w jednym ręku nie miał siekiery, a w drugim kolejnej lalki do porąbania.
Nie czekamy dłużej na to, aż ktoś się pojawi, ale nie wracamy. Idziemy dalej zarośniętą ścieżką. Mijamy działki, które wyglądają na opuszczone. Wokół ani żywej duszy. Po prawej stronie widzimy siatkę za którą rośliny rosną tak gęsto, że wydaje się nie być potrzebna. W samym środku siatki wielkie drzwi z których odpada farba. Dalej kolejne tereny-widma. Opuszczone budynki. Zardzewiałe tablice, których treść trudno odczytać. Jest coś o zakazie wstępu. Jest informacja, że teren jest własnością PKP. Są uchylone drzwi, za które strach zaglądać, ale jednocześnie niesamowicie kuszą. Idziemy tą przedziwną drogą i uważnie rozglądamy się na boki, podziwiając tę oazę niepokoju. Od czasu do czasu zerkamy też za siebie. Tak na wszelki wypadek. W oddali widać tory. To perony Dworca Gdańskiego. Zanim stąd wyjdziemy, zatrzymujemy się jeszcze na chwilę. Z jednego z opuszczonych budynków zwisa przerdzewiała tablica. Napis w tym upiornym miejscu głosi: „Wesołych Świąt”.

3c komentarze/y do Strefa-widmo

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>