Archiwa

29 lutego 2008 był dziwnym dniem nie tylko z nazwy

:)

Wszystko się zmienia

   Wczorajsza wyprawa do dawnych Zakładów Wytwórczych Lamp Elektrycznych i Rtęciowych im. Róży Luksemburg (poprowadziłem tam grupę składającą się aż z 23 osób) była być może już ostatnią. Plotka głosi, że od marca nie będzie tam już tak jak dotychczas, a wkrótce ruszą prace rozbiórkowe. Mam ogromny sentyment do tego ogromnego pustostanu i naprawdę szkoda, że tak magiczne miejsce może wkrótce zniknąć z mapy Stolicy. Trzymam kciuki, żeby tak się nie stało. Nie da się nie zauważyć zmian, które zaszły w środku. Obie części budynku są teraz przedzielone i nie da się już przejść z jednej do drugiej. Wyjście na dach także zabite deskami (jest na szczęście jeszcze jedno, obok maszynowni windy – przyznam, że wcześniej o nim nie wiedziałem). Smutnym widokiem był martwy i nieużywany budynek w którym czas się zatrzymał, ale zdaje się jeszcze smutniejszy, gdy widać, że ktoś przygotowuje go do rozbiórki.
   Dziś trafiłem w sieci na zestawienie „Siedmiu Opuszczonych Cudów Unii Europejskiej”. Róża Luksemgurg znalazła się wśród nich. I pomyśleć, że wiele wskazuje na to, iż byliśmy ostatnimi ludźmi (nie licząc osób odpowiedzialnych za rozbiórkę), którzy mieli okazję tam wejść.

Zmierzch ery sztućca

   Dziś odbyła się Czwarty z Czterech, czyli „Akcja sztućce 5”.
Był to ostatni flash mob grupy znanej jako Warszawski Front Abstrakcyjny, która
była największym polskim organizatorem tego typu akcji. Tak właściwie to
działalność WFA dobiegła końca już w styczniu 2006, jednak rok później, w
styczniu 2007, została zorganizowana jeszcze jedna akcja, a z kolei w
listopadzie 2007, z okazji czwartych urodzin Frontu, pojawiła się seria
„Cztery”, składająca się z kolejnych czterech flash mobów, jednak w końcu i ona
dobiegła końca. I w ten sposób polska scena flash mobowa znowu wróciła do
borykających ją problemów, czyli wszechobecnego chaosu. Gdy funkcjonuje grupa
flash mobowa, która odgórnie wyznacza terminy i scenariusze kolejnych akcji, to
wszystko idzie gładko i wychodzi bardzo ładnie, jednak gdy takiej grupy nie ma,
to wszędzie zaczynają pojawiać się gorsze (częściej) lub lepsze (rzadziej, ale
bywają perełki) pomysły, które następnie są realizowane (bądź nie) w bardziej
(rzadziej) lub mniej (częściej) przemyślany sposób. Przez to powstają rozmaite
niewypały i pseudoflashmoby, które rujnują przeciętnemu człowiekowi wizerunek
flash moba, który zaczyna mu się kojarzyć mało wyszukanym, nieudolnie
zrealizowanym, żenującym pajacowaniem. W ogóle zacznijmy od tego, że kiedyś
przeciętny człowiek, nie uczestniczący w tego typu akcjach, nie miał prawa
dowiedzieć się czym one są! Gdzie się podziała magia pierwszych flash mobów?
Gdzie jest ta cała zmowa milczenia, atmosfera tajemnicy, ściśle przestrzegane
zasady, honor, klasa i smak? Miałem wrażenie, że wraz z Czterema powróciły na
nowo, ale co czeka nas dalej, teraz, gdy znowu zabraknie WFA, a pozostałe grupy
takie jak FLOB czy WFM także już nie działają. Gdzieś zniknął nawet Global
Flash Mob Commitee. Ta przeogromna sieć oplatająca niegdyś szczelnie cały świat
została w ostatnich latach zdziesiątkowana i tylko nieliczne wyjątki takie jak
Mob Fest (w tym roku odbędzie się najprawdopodobniej w Mołdawii) ratują jeszcze
wizerunek flash moba. Tak więc jeśli chodzi o Warszawę, to najwyraźniej znowu
wracamy do punktu wyjścia, czyli do sytuacji sprzed kilku miesięcy, kiedy to w
sieci pojawiało się dziesiątki flash mobowych „fałszywych alarmów”, informacji
o akcjach, które nie miały najmniejszych szans okazać się sukcesem (z
rozmaitych powodów: zły scenariusz, zły wybór miejsca i czasu akcji, zła
promocja). Co zrobić, żeby było lepiej? Nie chcę przecież wyłącznie narzekać i
krytykować. Przyjrzyjmy się problemowi, ubierzmy go w słowa.

Problem: jak sprawić, żeby propozycji nowych flash mobów
było mniej, ale żeby ich scenariusze były bardziej dopracowane, nadal jednak
traktując flash mob jako zjawisko dostępne dla wszystkich i pozostawiając
każdemu możliwość organizacji akcji.

   Moja propozycja jest następująca. Grupa flash mobowa jest
swego rodzaju symbolem, gwarancją udanej akcji, motywacją do działania, znakiem
jakości, jednak zakładanie nowej grupy flash mobowej to byłby krok w kierunku
scentralizowania flash mobów, a przecież nie o to chodzi w naszych
rozważaniach, bo w tym przypadku chcemy przecież pozostawić każdemu możliwość
zorganizowania akcji. Jak więc wydobyć z grupy flash mobowej to co w niej
szczególnie cenne i przenieść to na akcje organizowane przez indywidualne
osoby? Pomyślałem, żeby zamiast tworzenia nowej marki, stworzyć swego rodzaju
„metamarkę”, pewien nowy znak jakości, świadczący o tym, że pomysł ten jest
przemyślany, dopracowany, a nie rzucony tak od niechcenia. Metamarka ma
wskazywać ludziom, że ten flash mob nie powstał od niechcenia, jego twórca bądź
twórcy przyłożyli się do rzeczy i może z tego wyjść coś fajnego. Ale jak taka
metamarka miałaby wyglądać? Przecież to nie może być po prostu etykietka, nazwa
którą każdy może sobie dopisać i gotowe, bo taka „publiczna” marka szybko
zostałaby zszargana i zdewaluowana. Metamarka musi być takim symbolem, który
będzie niemożliwy do użycia przez osoby leniwe, niezmotywowane do starannego
zaplanowania akcji i przyłożenia się do jej wypromowania. Ale jak miałby
wyglądać symbol, którym potrafiliby się posłużyć tylko ci, którym naprawdę chce
się zrobić dobrą akcję? Wpadłem na pewien pomysł.
   Czasem powtarza się niektórym ludziom, że zanim coś
powiedzą, powinni policzyć do dziesięciu i dopiero wtedy wypowiedzieć swoje
słowa. Ponoć pomaga to w wyeliminowaniu głupich i nieprzemyślanych wypowiedzi.
Ja zanim zacząłem pisać ten tekst policzyłem. Zresztą mógłbym liczyć nawet do
stu i myślę, że zdania bym nie zmienił. Zastanówmy się więc, skąd ta magiczna
moc w liczeniu do dziesięciu? Otóż wymaga to czasu i wysiłku. Czyli dokładnie
tych samych elementów, które są niezbędne przy przygotowywaniu dobrego flash
moba. Osoby, które nie chcą poświęcić na to czasu, ani włożyć w to wysiłku,
najprawdopodobniej nie przygotują dobrej akcji. Nie sztuka napisać na
internetowym forum jakiś losowy dzień, losową godzinę, pierwsze z brzegu
miejsce, rzucić tekst w stylu „Wysypmy tam wszyscy kluski” i zniknąć, nie
przychodząc nawet na zaproponowaną przez siebie pseudoakcję.
   Tak więc co proponuję? Proponuję próbę czasu i wysiłku, ale
nie próbę jałową, tylko taką w rezultacie której powstanie przy okazji coś
użytecznego dla organizowanego flash moba. Proponuję, żeby prawdziwie wolnym
znakiem jakości flash moba, metamarką flash mobowych akcji, stała się forma
powiadamiania o nich poprzez specjalnie przygotowaną grafikę. Jeśli ktoś
poświęcił odpowiednio dużo czasu, żeby w przemyślany sposób zaplanować akcję,
to z pewnością nie będzie dla niego problemem zrobienie obrazka na którym
byłoby jakieś zdjęcie i szczegóły akcji. Dzięki temu flash mob pozostałby
dostępny dla wszystkich, bo przecież każdy może zrobić coś takiego, a
jednocześnie w naturalny sposób eliminowane byłyby pomysły nieprzemyślane,
zaproponowane od niechcenia, bo osobom produkującym niewypały nie chciałby się
czegoś takiego robić, a nawet jeśli ktoś taki otworzyłby program graficzny, to
jest większa szansa, że dwa razy pomyśli, zanim napisze coś bzdurnego.  Nie mówiąc już o tym, że przy okazji powstałby
fajny kanał informowania o flash mobach, bo przecież taki obrazek można by
wrzucić na strony typu imageshack.us, ustawić sobie jako obrazek w profilu w
serwisie społecznościowym, wrzucić na bloga, przesłać komuś e-mailem, albo
nawet wydrukować w formie ciekawego plakatu promującego akcję.
   To chyba metoda dystrybucji informacji o flash mobie na
miarę naszych czasów, w których grupy znikają, silne flash mobowe marki stają
się już tylko przekazywaną z ust do ust legendą i trzeba szukać nowych metod
odsiewana ziarna od plew, dobrych pomysłów od złych, ludzi leniwych od tych,
którzy przykładają się do rzeczy… Wszystko czego trzeba, żeby ten pomysł stał
się skuteczny, to wypromowania idei obrazkowego znaku jakości flash moba i
zachęcenia ludzi do tego, żeby od tej pory popierali jedynie akcje promowane w
ten sposób, dzięki czemu przyczynią się do podniesienia jakości realizowanych
flash mobów, a sami unikną niewypałów.
   Jeśli popierasz – podaj dalej. Niech dowie się o tym jak
najwięcej flash mobowiczów. Jeśli jesteś przeciwny – zignoruj. Jak z flash
mobem!