Archiwa

Karta nieważna bez podpisu?

A jednak! Udało mi się posługiwać nią przez 2 lata, od grudnia 2005 roku aż do dziś i pomimo informacji wydrukowanej na odwrocie („karta nieważna bez podpisu / not valid unless signed”) udało mi się nią sprawnie posługiwać przez ten czas. Wspominałem już o tym w jednym wpisie kilka miesięcy temu, ale przypomnę krótko jeszcze raz. Postanowiłem nie podpisywać swojejkarty płatniczej i zobaczyć czy ktoś zwróci na to uwagę, bo przecież teoretycznie to mogła być cudza karta. Jaki jest z tego morał? Na nic te wszystkie zabezpieczenia. PIN można bez problemu podpatrzeć gdy ktoś wpisuje go do bankomatu (czasami aż rzuca się w oczy!), a podpisu nawet nie trzeba podrabiać, bo w większości przypadków i tak nikt go nie będzie porównywał z tym, który jest na karcie. Co prawda nie używam swojego „plastiku” zbyt często, ale fakt, że liczbę przypadków w których zwrócono mi uwagę na brak podpisu jest zaskakująco mały. Raz po prostu dziwnie się spojrzeli, raz pani coś chciała powiedzieć, ale nie dopuściłem jej do głosu, a za ostatnim razem poprosili o dowód. Karta, którą otrzymałem dziś pocztą jest ważna do grudnia 2009 roku. Tym razem ją podpiszę…

Stare piwo

Czekałem na ten moment od bardzo dawna i w końcu stało się. Chodowałem
je przez długie miesiące w zaciszu swojego pokoju. Czy wiecie jak
smakuje stare piwo? Ja już wiem. Na pierwszy ogień poszło Dębowe Mocne
z datą ważności 26.10.06. Miało dosyć dziwny smak, ale wchodziło.
Trudno opisać jego smak, ale miałem wrażenie, że naturalny gaz gdzieś
uleciał, ale w zamian pojawił się nieco inny, „drobniejszy”. Piana
uformowała się bez zarzutu. A więc tak smakuje piwo przeterminowane o
14 miesięcy. Ale prawdziwy hardkor miał się zacząć dopiero przy drugiej
puszce, którą był Żywiec z datą ważności 26.03.06, czyli piwo
przeterminowane o ponad 1,5 roku, a konkretnie o 21 miesięcy. Znowu
zdawało się wyglądać nieco inaczej niż zwykle, ale dało się pić.
Zrezygnowałem jednak ze spożycia całości, ale nie z powodu kwesti
smakowych, tylko raczej bardziej ze zdrowego rozsądku i takiej
niepokojącej świadomości, że piję stary browar, który może mi
zaszkodzić. W każdym razie wygląda na to, że wszystko zakończyło się
happy endem.

Spokojnych Świąt
i pozytywnego Nowego Roku 2008!