Archiwa

Zagadka logiczna i wyjaśnienie quizu muzycznego

Dotarły do mnie pytania z których wynika, że zamieszczony w poprzednim wpisie quiz muzyczny jest nie do końca jasny, tak więc postanowiłem tutaj wyjaśnić w czym rzecz. Otóż na pewnej imprezie ogłosiliśmy, że znamy tak wiele piosenek, że do dowolnie dobranych dwóch słów jesteśmy w stanie dopasować taką, w której treści się one pojawią. I rzeczywiście udawało nam się to za każdym razem. Tajemnica jednak nie kryła się w naszej rozległej wiedzy muzycznej, a w tym, że zgadaliśmy się tak, że po tym, gdy ktoś poda nam dwa dowolne słowa, zaczniemy się przekrzykiwać, rzucając jakieś zmyślone informacje o rzekomym autorze, a w pewnym momencie zaczniemy śpiewać (czy raczej wyć) coś na kształt „pierwsze_słowo jak drugie_słowo, coś tam, coś tam, coś tam”, co rzeczywiście mogło wyglądać, jakbyśmy znali odpowiednią piosenkę. Oto cała tajemnica quizu muzycznego.

A teraz zagadka logiczna.

Poniżej znajduje się prawidłowe rozwiązanie zagadki logicznej. Wyjaśnię jeszcze tylko, że sformułowanie „tego fleta”, którego użyłem na poprzednim fimiku jest niepoprawne i doskonale o tym wiem, ale uznałem, że całkiem fajnie brzmi

Quiz muzyczny

Dowcip z brodą

Dziś dostałem od Doroty linka do ogłoszenia w którym ktoś szuka gościa do pracy jako Święty Mikołaj. Rozumiem, że Dorota podesłała mi tego linka tak dla zgrywu, a tymczasem wzbudziła uśpioną traumę sprzed lat. No może trochę przeginam, nie jest aż tak dramatycznie, ale mimo wszystko nie ma co się śmiać, bo kiedyś chciałem tak dla jaj zostać Świętym Mikołajem, tak z ciekawości, ale w końcu plan nie wypalił. Chciałem mieć ciekawy wpis w CV w rubryce pierwsza praca, więc stąd pomysł ze Świętym Mikołajem. Życie jednak potoczyło się nieco inaczej, ale i tak byłem zadowolony z tego, co później wpisałem w CV, gdy pierwsza praca rzeczywiście nadeszła. Zresztą teraz to i tak nie jest już takie istotne, bo uważni czytelnicy mojego bloga pewnie wiedzą, że jakiś czas temu wywaliłem swoje CV z dysku twardego, bo frustrowało mnie zamykanie całego życia w kilku wpisach i bezustanne kombinowanie, co tam powinno się znaleźć, a co nie, no ale nie chciałbym się tutaj powtarzać, więc zakończę w tym miejscu. W każdym razie Wesołych Świąt. Tak, wiem, że jeszcze półtora miesiąca, ale ja pierwsze reklamy z motywami świątecznymi widziałem już 3 listopada, więc skoro branża reklamowa może sobie pozwolić na coś takiego, to ja chyba tym bardziej też, w końcu chciałem być kiedyś Świętym Mikołajem, a oni nie.