Archiwa

Pięć rzeczy o których pewnie nie wiesz…

Misiekf wciągnął mnie do pewnej zabawy, która ostatnio zyskuje popularność w sieci (czytałem o niej ostatnio na Adblogu). Motyw jest taki, że ktoś zdradza 5 faktów ze swojego życia albo na temat siebie samego. Powinny to być takie rzeczy o których czytający raczej nie wie. Potem zapraszamy do udziału kolejne pieć osób, które przygotowują analogiczną listę na swojej stronie i wciągają kolejne pięć osób, a tamte z kolei… i tak dalej. Postanowiłem nominować pierwsze 5 osób, które się tu zgłoszą. ;) Przygotujcie swoją listę pięciu rzeczy o których inni raczej nie wiedzą i dajcie linki do Waszej piątki w komentarzu do tej notki.

1. Moją pierwszą grą komputerową był Blockout :)
2. Od 2003 przymierzam się do pewnego tajemniczego projektu, który nie zdziwiłbym się gdyby nigdy nie został zrealizowany, albo po prostu nie wypalił, ale nawet jeśli tak by się stało, to i tak nie byłby to czas stracony, bo dużo się dzięki niemu nauczyłem.
3. Na moim głównym komputerze zmieniam tapetę… co kilka lat. Pamiętam, ze ustawiłem jedną we wrześniu 2002, potem latem 2004 (ale zmieniłem kilka miesięcy później), a następnie dopiero w kwietniu 2006. Aha, nadal pracuję na Windows 98, choć od 2,5 roku siedzę na Athnlonie 2500+ 1,84 GHz, 512 MB RAM :)
4. Moim pierwszym istotnym aktem ingerencji w przestrzeń publiczną miasta było przyklejenie pierwszej vlepki – o ile dobrze pamiętam – w roku 1997, czyli prawie 10 lat temu.
5. Mój pokój to prawdziwy raj dla archeologa. Wszędzie jest pełno rzeczy z różnych okresów mojego życia i gdyby ktoś zechciał kiedyś to wszystko przekopać, to odnajdując kolejne zakamarki, zdejmując ze ścian kolejne warstwy różnych karteczek, mógłby wywnioskować na mój temat naprawdę wiele. Minusem jest to, że taki nieład czasem dekoncentruje, ale plusów jest naprawdę wiele, czasem to jest jak niespodziewana podróż w czasie o kilka lat, gdy nagle niespodziewanie natrafiam na przedmiot o którym i o którego historii już dawno zapomniałem, a nagle niespodziewanie wszystko po raz pierwszy i ostatni powraca tak niezwykle wyraźnie. Uczucie nie do opisania. Efektem takich przypadkowych kontaktów z rozsianymi po całym pokoju przedmiotami są takie notki jak ta, ta, ta albo ta.

Żyrandol

To co dziś się wydarzyło lepiej zachowam dla siebie, albo ewentualnie będę skłonny powiedzieć na żywo osobom, które będą naprawdę gotowe to usłyszeć. Pisać o tym tak do ogółu wolę nie ryzykować, bo jeszcze ktoś pomyśli sobie, że mam jakieś urojenia albo halucynacje. W każdym razie w chwili obecnej dochodzę do wniosku, że ten świat naprawdę kryje jeszcze wiele, naprawdę wiele tajemnic. Ale który to już raz taka myśl w mojej głowie?

Joga

Jednym z elementów mojego planu wprowadzania większej dawki relaksu do życia było zapisanie się na jogę, co też nastąpiło jakiś czas temu, a dziś pojawiłem się na swoich pierwszych zajęciach. Nie wiem w jakim stopniu jest to kwestia nastawienia (bo akurat dziś rozpocząłem również warsztat hipnotyczny, co by sobie nieco odświeżyć umiejętności wprowadzania w trans), a w jakim osoby samego prowadzącego, ale pierwsze zajęcia z jogi były czymś magicznym, co by nie powiedzieć mistycznym. Z pewnością warto było się zapisać. Sam sposób mówienia prowadzącego miał ten charakterystyczny spokój i rytmikę używaną podczas wprowadzania w trans. Poza tym przedstawianie kolejnych asan okraszone zostało całą masą ciekawych, często kontrowersyjnych, ale zawsze intrygujących i moim zdaniem uspokajających tekstów dotyczących życia i świata.