Archiwa

Pełen spontan

seminarium.jpg

Czasami możesz wejść między wrony i nie musisz krakać jak one.

Fabryka pustaków

Nienawidzę pustactwa. Jeśli robisz coś tylko dlatego, że robią to inni, jeśli ulegasz tłumom, jeśli twoje zdanie jest tylko wypadkową zdań twojego otoczenia, jeśli jesteś nędzną kserokopią, jeśli jesteś tylko tym co na sobie nosisz, jeśli pod warstwą makijażu (kobiety) albo żelu do włosów (faceci) nie ma kompletnie nic, nie ma ciebie, to dla mnie nie istniejesz. Jeśli jesteś nicością, to dlaczego mam się z tobą zadawać? Za rozmowy z nicością zamykają w pomieszczeniach bez klamek. Jeśli jesteś tylko pozerem, jeśli robisz coś tylko po to, żeby się wylansować, żeby być kimś kim naprawdę nie jesteś, jeśli robisz to tylko dlatego, żeby poobracać się w towarzystwie wartościowych osób, a sam w gruncie rzeczy nie przedstawiasz sobą żadnej wartości, bo jesteś tylko kopią z kopii, to ten tekst jest do ciebie. Uwierz mi, że są na świecie ludzie, którzy bardzo szybko przebijają się przez warstwę twojego pozerstwa i już po chwili widzą, że tak naprawdę jesteś z plastiku. Sztuczność. Niektórych denerwujesz, inni szczerze tobie współczują, a dla mnie po prostu nie istniejesz. Po co mam się denerwować tym, że z wyboru jesteś nikim? Po co mam ci współczuć, jeśli dobrze wiesz co robisz i brniesz dalej w tą ślepą uliczkę? Myślisz, że to droga bez odwrotu? Spróbuj się zmienić, a może się uda. Może w końcu zrozumiesz, że każdy może być sobą, jednak nie wystarczy chcieć, ale trzeba też działać. W każdej chwili możesz zmienić swoje życie. Nawet w tej. Dlaczego daję ci tą dobrą radę? Nie dlatego, że mnie denerwujesz, nie dlatego, że ci współczuję. Po prostu dlatego, że jestem z natury dobry i chcę ci pomóc. Nie naciskam. Tylko proponuję. Lubię gdy wokół mnie są ludzie, dlatego cieszyłbym się, gdyby z twojej pustki zmaterializowała się pełnowartościowa, konkretna osoba. Zrób tak jak radzę, a zapewniam cię, że od tej pory zawsze z obrzydzeniem będziesz patrzył na urządzenie biurowe nazywane kserokopiarką. Wybór jest twój. A co stanie się, jeśli się nie zmienisz? Nic. Będzie tak jak dawniej. Niewidzialny. Nie ma cię. Nie będę się z tobą zadawać, a jak się zestarzejesz, to nie ustąpię ci miejsca w tramwaju, bo dla mnie nigdy nie istniałeś i istnieć nie będziesz.

Na sprzedaż

Dziś to zrozumiałem. Nie wiesz nic o życiu, jeśli nigdy nie musiałeś zastanawiać się, czy powinieneś dać się kupić. Sprzedać ideę. Dokonać wyboru pomiędzy ideałami przeszłości, a gotówką w przyszłości. Nie wiesz nic o życiu? Może przesadziłem. Przecież codziennie wyciągamy jakieś wnioski i uczymy się życia. Ale czasami natrafiamy na naszej drodze na coś, w obliczu czego dawne problemy wydają się błahe. Decyzja przed jaką jeszcze nigdy nie stałeś. Czas wyboru. Chwila prawdy. A może przesadzam, może sam generuję sobie jakieś fikcyjne problemy i tak naprawdę powinienem zrobić to bez wahania, postąpić tak, jak postąpiłyby na moim miejscu miliony.

Jest tylko jeden problem. Jeśli komuś coś obiecam, to nigdy nie złamię danego słowa. A w całej sprawie chodzi o to, żeby postąpić wbrew obietnicy sprzed wielu miesięcy. Kiedyś coś komuś obiecałem. Obiecałem samemu sobie.