Archiwa

Tłumy pędzą do…

Nie jestem z gatunku ortodoksów krytykujących gdzie się da współczesny konsumpcjonizm, ale to co dziś widziałem skłania do pewnych refleksji. Początkowo planowałem wbić się do błękitnego miasta punktualnie o 12:00, kiedy kocioł będzie z pewnością największy. Nie żebym był typem zadymiarza, ale po prostu chciałem z pierwszej osoby zobaczyć jak wygląda taki dziki szturm na nowo otwarty sklep. Nawet nie musiałem zastanawiać się gdzie iść po wyjściu z autobusu na pętli pod Dworcem Zachodnim. Wystarczyło iść tam, gdzie idzie tłum, któy nie wiadomo po co próbuje się prześcignąć – jak były 3 sztuki jakiegoś dobrze przecenionego towaru, to pewnie już dawno wyszły. Ale tak to jest, że ktoś przyśpiesza kroku, a za nim inni. Nikt nie chce być w tyle, bo to niefajnie. Czy świat się kończył, że ludzie pośpiesznie wydawali pieniądze? Dobrze się zastanowić nad tekstami typu „Mam 2000 złotych”, „Mam chyba z 5000″, „Może coś znajdziemy” (kupowanie na siłę?), „ile ci dali?” (rozmowa dwóch młodzianów). Siedem furgonetek policyjnych, jeden zwykły radiowóz, jeden wóz opancerzony, ochrona obiektu, „agenci” ze słuchawkami, policjanci w żółtych kamizelkach. Plecaki zostawić w szafce zamykanej na kluczyk! Koszyków już nie ma? No to można bez koszyka. W sklepie elektronicznym kilka bezkresnych kolejek. Wszędzie lustracja, obserwacja i big brother. Kilku poważnych facetów analizuje rozwalony filar (chyba otwarcie było naprwdę mocne), jakiś pacjent łąduje pralkę na wózek i wbija się na ruchome schody. Niestety początkowo nie może utrzymać wózka częściowo w powietrzu (bo pralka ciężką jest) i zaczyna sie obsuwać w tył ruchomych schodów. Ludzie uciekają, jakieś teksty o tym, że lepiej teraz nie jechać. Jakby ktoś miał ochotę usiaść sobie na ławce i poobserwować centrum, to widok mu sie zapętli. Ciągle to samo. Ludzie po ruchomych schodach w dół, ludzie po ruchomych schodach w górę, w dół i w górę, w dół i w górę… i na boki, i na pierwsze piętro, i na trzecie, i tak dalej. Napisałbym więcej, bo jest o czym, ale siły już nie mam, czasu także, a zresztą najlepiej jak każdy pojedzie tam sobie na własną rękę. Tej absurdalnej atmosfery na pewno troszkę jeszcze się ostanie. Jest dla każdego i do tego za darmo.

Kontrasty

Świat jest po prostu piękny. Okazuje się, że w niektórych sklepach właśnie wprowadzono reglamentację cukru i nikt nie może kupić więcej niż 50 kg. Ludzie tłumnie pędzą do sklepów i wykupują ile się da, a ja tymczasem dołączę się do bandy konsumpcyjnych cwaniaków, którzy przeprowadzą jutro szturm na „błękitne miasto”, które według Gazety Wyborczej może stać się jednym z czynników zabijających centrum Warszawy.

Na marsie odkryli metan – coś tam żyje?

To się powoli robi żenujące, bo to już nie pierwszy wpis o tym że kolejnego wpisu nie będzie. Żeby mi się chciało, tak jak mi się nie chce… a że mi sie nie chce, to nic nowego tutaj nie ma. Proste? Kto nie zrozumie, ten nie pofrunie, a kto pofrunie temu nie trzeba już nic więcej tłumaczyć.