.::Co zapodano?::. .::Zapodaj coś::. .::Google::. .::E-mail me?::.


Archiwum:
2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
www.flickr.com

Mgr


semp 2009-11-20 23:31:17
skomentuj (0)

A jednak!
Pamiętacie akcję z piątku trzynastego? Okazało się, że taksówkarz jednak dogonił autobus, tylko nieco dalej, kilka przystanków za tym, przy którym wysiadłem.

semp 2009-11-18 23:57:46
skomentuj (0)

Komórka oddana
A w prezencie od jej właściciela dostałem pół litra Żołądkowej Gorzkiej w wersji „czysta”. Takiej jeszcze nie próbowałem!

semp 2009-11-17 23:59:59
skomentuj (0)

Szósta rocznica WFA
W związku z tą okazją, przez cały dzień nie można było używać sztućców. Na początku o tym nie pamiętałem, więc zjadłem zupę mleczną za pomocą łyżki oraz przekroiłem ziemniaka nożem (przygotowywałem słodkie ziemniaki zapiekane w bazylii i serze na obiad), ale gdy nieco później wybrałem się do basenowej pizzerii, to pizzę jadłem już rękoma.

semp 2009-11-17 23:59:58
skomentuj (2)

Fatality
W sieci natrafiłem na pewną ciekawostkę. Kombinację klawiszy, której wstukanie po zalogowaniu się na Facebooka sprawia, że na ekranie pojawiają się świecące, poruszające się kule. Ustawiłem więc stosowny status: "Wciśnij: góra, góra, dół, dół, lewo, prawo, lewo, prawo, B, A, enter i prawy przycisk myszy", co wywołało serię ciekawych komentarzy, ale najbardziej rozbawiło mnie to, że 8 minut po zamieszczeniu wspomnianego wpisu, na komórkę dzwoni Longin: "Ej, stary, jak się wyłącza te pierdolone kółka z Facebooka?"

semp 2009-11-17 11:28:54
skomentuj (0)

Intrygi


semp 2009-11-17 10:57:36
skomentuj (0)

Zdrapki
Mam taki zwyczaj, że po wyjściu ze znanej już czytelnikom tego bloga basenowej pizzerii, kupuję nieopodal zdrapkę i namawiam do tego osoby towarzyszące. Nie chodzi o to, żeby trafić jakieś przeogromne sumy, bo głupio budować swoje bezpieczeństwo finansowe w oparciu o loterie, ale celem jest zabawa w trakcie samej gry i ewentualna radość z wygranej, nawet jeśli bilans finansowy jest ujemny. Dlatego jakiś czas temu sprawdziłem, w której zdrapce prawdopodobieństwo wygranej jest największe, nawet jeśli jest to kwota symboliczna i dlatego od jakiegoś czasu wybieram kosztujące złotówkę Słoneczko, w którym nawet nic się nie drapie, tylko otwiera się okienka, a maksymalna wygrana to 5 000 zł. Dziś pewnym szokiem było już to, że udało mi się trafić 1 zł, otwierając okienko, za którym znajdowały się trzy symbole lodów, ale możecie sobie tylko wyobrażać, jakie było moje zdziwienie, gdy zacząłem otwierać kolejne i okazało się, że wygrana trafiła się aż w trzech spośród czterech okienek. Trzy lody dają złotówkę, trzy lody w trzech okienkach trzy złote. Jakby tego było mało, w jednej z kolejnych zdrapek znajdowały się trzy wiatraki, co także równa się trzem złotym, za które można wziąć następne trzy zdrapki i mieć jeszcze więcej zabawy. Jeśli szukacie wesołego sposobu na pozbycie się kilku monet, to polecam takie rozwiązanie. Fun.



semp 2009-11-16 23:59:59
skomentuj (0)

Znaleziony aparat
Dopiero co znalazłem w autobusie linii 510 telefon komórkowy, jeszcze nie zdążyłem oddać go właścicielowi, a już natrafiłem na wyglądający na dosyć kosztowny aparat cyfrowy, który leżał na murku otaczającym ogrody BUWu. Kiedyś w moje ręce trafił telefon zgubiony przez uczestniczkę jednej z moich miejskich akcji (Lumenatio 3), a jeszcze wcześniej znalazłem telefon w betonowej doniczce w centrum. Mam jakieś niebywałe szczęście, jeśli chodzi o znajdowanie sprzętu i niby dobra karma krąży w powietrzu, a jednak kiedy to ja zgubiłem komórkę w 2003, to jednak nie udało mi się jej odzyskać (ale to było jeszcze przed pasmem moich znalezisk). W każdym razie apeluję do wszystkich – oddawajcie, a będzie Wam oddane. Tym razem właściciel znalazł się bardzo szybko. Ledwie wziąłem sprzęt w dłonie, nacisnąłem przycisk, zaświeciła się lampa, a już pojawił się lekko zaniepokojony fotograf, którego aparatem zdążyłem się zaopiekować. Zapytany, dlaczego zostawił tu aparat, stwierdził, że planował jeszcze robić zdjęcia, co było ewidentną ściemą zaimprowizowaną przez człowieka przerażonego tym, że za chwilę ktoś może odejść sobie z jego sprzętem. Tak się jednak nie stało, gość otrzymał swój aparat, a ja zdążyłem jeszcze sfotografować trzymane przez niego znalezisko. A dobra karma dalej krąży w powietrzu.



semp 2009-11-14 23:59:59
skomentuj (0)

Re: Hello
Dziś rano w skrzynce mailowej znalazłem wiadomość, która nie była adresowana do mnie. Jej temat to „Re: Hello”. W środku konwersacja pomiędzy osobami o indyjskich imionach, dotycząca ich prywatnych spraw. Początkowo pomyślałem, że to jakiś spam (czy ściślej rzecz ujmując scam), który prześlizgnął się do mojej skrzynki odbiorczej, więc zacząłem go przeglądać, żeby zobaczyć na czym tym razem polega przekręt. Ku mojemu zdziwieniu, okazało się, że nikt nie informował mnie o ogromnej wygranej ani niczym podobnym. Było za to o rozmaitych kwestiach związanych z życiem, takich codziennych sprawach, spośród których szczególnie zaintrygował mnie fakt, że właściwy adresat wiadomości pracuje nad jakąś książką. To po prostu najzwyklejszy w świecie mail (albo raczej cała historia wymiany wiadomości), który dotarł do mnie, ponieważ ktoś się pomylił i w adresie wpisał „kb1985@” zamiast „ukb1985”.

Ponieważ chciałem zrobić coś miłego, postanowiłem napisać taką oto wiadomość:

„Hello,
I think you've mistakenly sent your message to a wrong e-mail address. My name is Krzysiek and I'm from Poland, my e-mail address is kb1985@(…).com and the person's that you wanted to reach is ukb1985@(…).com
I've already forwarded your mail to the proper address however you should consider resending it again anyway, just in case.
Good luck & all the best to you!
Krzysiek
BTW As you've already asked about the book, my book is going quite fine ;) It gave me a lot of satisfaction.”


Miły jestem, prawda?

semp 2009-11-14 11:27:28
skomentuj (2)

Piątek 13
Tramwaj, którym jechałem miał zawieść mnie do pewnego dogodnego punktu przesiadkowego, gdzie planowałem przesiąść się w autobus jadący w stronę mojego domu, jednak tak się nie stało, ponieważ tramwaj pojechał gdzieś indziej. One czasami tak po prostu mają – tymczasowe zmiany trasy, zjazdy do zajezdni. Najwyraźniej nie tylko ja byłem tym faktem zaskoczony, ponieważ razem ze mną na przystanku wysiadła dziewczyna, która również wyglądała na niezbyt zadowoloną z faktu, że pojechała nie tam gdzie chciała. Jakby tego było mało, było już na tyle późno, że inne pasujące nam tramwaje również nie jeździły. Incydent ten stał się punktem wyjścia dla zapoznania się ze sobą i wspólnego opracowywania planu powrotu do domu, gdyż jak się okazało, mieszkamy mniej więcej w podobnych rejonach (to znaczy dzieli nas kilka ładnych kilometrów, ale kierunek jest ten sam). Było to zadanie o tyle ciekawe, że ten sam cel pozwalają osiągnąć rozmaite linie autobusowe, niektóre bezpośrednio, inne z przesiadkami. Kombinowałem ze złapaniem metra, które być może zawiezie nas do wspomnianego już dogodnego punktu przesiadkowego i umożliwi złapanie pewnego autobusu, który zawiezie nas do jeszcze jednego autobusu (ostatnie 723), ale był to wariant bardzo ryzykowny, bo nie wiedzieliśmy, kiedy kolejka pojawi się na stacji, a jeśli przyjedzie zbyt późno, to na nasz autobus na pewno nie zdążymy. Planów i propozycji było kilka, ostatecznie wybraliśmy taką, która wiązała się z przeprawieniem tramwajem na drugą stronę Wisły i tam złapanie czegoś, co pozwoli nam dogonić nasze upragnione 723. Niestety niczego takiego tam nie było, wszystko albo już pojechało albo dopiero przyjedzie. Pomyślałem, że dobrym rozwiązaniem w obecnej sytuacji będzie zdecydowanie się na próbę dogonienia naszego autobusu za pomocą taksówki. Przez chwilę zastanawialiśmy się na ile takie rozwiązanie ma sens i czy uda nam się dogonić nasz autobus, aż w końcu przeszliśmy od słów do czynów i wskoczyliśmy do auta zaparkowanego nieopodal. Taksówkarz ruszył, zaśmiał się i dał do zrozumienia, że są mu już znani tacy desperaci jak my, którzy usilnie próbują dogonić ostatnie 723 z tego przystanku i czasem im się to udaje, a innym razem nie. Ponoć parkuje w tym miejscu już od paru ładnych lat, właśnie z tego powodu. Autobusu co prawda nie dogoniliśmy, ale i tak nie mamy co narzekać, bo przejazd wyszedł nam taniej niż normalnie. Po prostu podzieliliśmy się kosztami pół na pół, przynajmniej na początkowym - wspólnym dla nas – odcinku. No i jakby nie było, nowa znajomość została nawiązana – trzeba przyznać, że w dosyć ciekawy sposób.

semp 2009-11-13 23:59:59
skomentuj (0)

Krzesło
W pobliżu Galerii Centrum od jakiegoś czasu stoi sobie instalacja artystyczna. Krzesło na postumencie. Tego wieczora na krześle siedzi sobie jakiś pan ogolony prawie na zero i spokojnie popija piwo, co jakiś czas zastygając w bezruchu. Dopiero po kilku chwilach idzie zorientować się, że nie jest to jakaś rzeźba albo mim, tylko po prostu miłośnik procentów, który akurat postanowił przysiąść sobie w takim nietypowym miejscu i jak król z tronu spoglądać na ulicę Chmielną i przemierzających nią spacerowiczów. Jedna butelka piwa w ręku, druga stoi obok krzesła. Zapytany o to, czy nikt nie próbował go stąd ściągnąć, na przykład straż miejska albo ochrona, odpowiada, że nie. Po chwili dociera do niego, że ośmieliłem się zakłócić jego spokój, więc zadaje jedyne pytanie, które jest tutaj na miejscu:
- A ty co tu, kurwa, jesteś?
- A ja nic - odpowiadam. - Tak zagaduję ludzi.
Po tym zwierzeniu miłośnik procentów rozpromienił się i zapytał, czy chcę browara, a gdy przytaknąłem, poczęstował mnie piwem. Pociągnąłem łyka albo dwa, a jakiś czas później pożegnałem się i zostawiłem niekoronowanego władcę centrum na jego artystycznym tronie.



semp 2009-11-13 23:59:59
skomentuj (0)

Nocne wiadomości
Od jakiegoś czasu znowu praktykuję spanie na podłodze. To fajne rozwiązanie, bo jak zbyt długo śpię na miękkim, to zaczynam się gorzej wysypiać, więc czasem potrzebna jest taka odmiana. Chwalę sobie to rozwiązanie i praktykuję je już od kilku ładnych miesięcy, z drobnymi przerwami na wyjazd do Chin oraz na spanie w łóżku. Takie wariant jest dobry również z tego powodu, że gdy człowiekowi zacznie zbierać się na sen, a akurat robi coś na laptopie, to nie musi daleko iść, tylko po prostu odkłada komputer obok. Podobnie jest z komórką. Śpię tuż obok przedłużacza, więc z podładowaniem również nie ma problemu. Za mną stoi sterta kartonów z moimi książkami, która pełnią funkcję stolika. Jeden z kartonów leży tuż obok poduszki i idealnie nadaje się do postawienia butelki z wodą albo pustej szklanki. Bliskość komórki i komputera zapewnia też inne atrakcje. Na przykład dziś o 06:19 obudził mnie dźwięk, który sygnalizował, że o 04:12 otrzymałem SMSa o treści: "Pozdro z Hong Kongu, właśnie zszedłem, po uprzednim wjechaniu tramwajem (prawa strona,-) z Victoria Peak." Choć był to dla mnie środek nocy, to fajnie było dostać taką wiadomość, bo od razu wróciły miłe wspomnienia. Natomiast jeśli chodzi o kwestię "prawej" strony, to odsyłam do relacji z Hong Kongu, którą opublikowałem na blogu pod koniec lipca. A kończąc ten temat napiszę jeszcze, że z przyjemnością odczytałem SMSa, przypomniałem sobie Hong Kong nocą i na wpół przytomny odpisałem: "Dzięki za pozdrowienia, have fun!", po czym poszedłem dalej spać, zostawiając rozświetlony Hong Kong gdzieś tysiące kilometrów stąd.

semp 2009-11-13 11:44:35
skomentuj (0)

Wbrew prawu


semp 2009-11-08 23:59:59
skomentuj (1)

SMSowa migawka z nocy


semp 2009-11-07 11:50:00
skomentuj (0)

Dach




semp 2009-11-05 23:59:59
skomentuj (0)

Sushi




semp 2009-11-03 23:59:59
skomentuj (0)

Płonąca góra opon


semp 2009-11-02 23:59:59
skomentuj (4)

Do trzech razy sztuka
Kolejna basenowa karta straciła ważność.

semp 2009-11-01 14:18:14
skomentuj (0)

Neon


semp 2009-10-29 23:59:59
skomentuj (2)

Jak sobie wsiądziesz, tak się przejedziesz
Z serii "drobne irytujące sytuacje dnia codziennego". Jechałem metrem. Do wagonu wsiadłem na stacji metra Centrum, korzystając z drzwi po prawej. Chciałem podjechać dwie stacje. Niestety, przycięło mi płaszcz, a problem polega na tym, że na kolejnych stacjach otwierają się wyłącznie drzwi po lewej stronie. Zostałem zmuszony pojechać aż do Słodowca, ale zawsze mogło być gorzej - gdybym wsiadł do pociągu zmierzającego w stronę Kabat, wyplątałbym się z tej pułapki dopiero na stacji postojowo-technicznej, która znajduje się jeszcze za ostatnim przystankiem. Fun.

semp 2009-10-28 23:59:59
skomentuj (0)

Impreza!
Do autobusu wpada wesoły typek w średnim wieku wraz ze swoją imprezową świtą i oświadcza, że dziś to on jest w tym autobusie najważniejszy (używa przy tym rozmaitych dziwacznych synonimów tego słowa), ponieważ obchodzi urodziny. Co do dat był mało wiarygodny i niespójny, wahając się pomiędzy 1939 i 1410, ale wyglądał na człowieka przekonanego, że ma powód do świętowania, a ekipa z którą wparował do pojazdu najwyraźniej wierzyła w to samo. Ukoronowaniem okrzyków tego pana oraz jego świty było wyciągnięcie paczki cukierków i przystąpienie do ich rozdawania. Ludzie byli bardzo onieśmieleni, delikatnie mówiąc słabo reagowali (czyli nie reagowali wcale), więc postanowiłem przełamać pierwsze lody. Wyciągnąłem rękę po cukierka i z uśmiechem na ustach, donośnym głosem, złożyłem życzenia, dopytując się o szczegóły okazji. Mniej więcej w tym samym momencie pasażerowi ośmielili się nieco bardziej i zaczęli żywiej reagować, uśmiechać się. Najpierw zapanowała atmosfera akceptacji, a później rozległo się "Sto lat", zaintonowane i podtrzymywane przez świtę Najważniejszego Człowieka W Autobusie. Ja też się włączyłem, choć trochę nieśmiało i pod nosem, ale to ze względu na brak umiejętności wokalnych. Po chwili dołączyli też niektórzy inni pasażerowie, rozglądając się niespiesznie po autobusie i szukając na twarzach współtowarzyszy podróży odrobiny akceptacji i jakby upewniając się, czy to, co robią, jest rzeczywiście na miejscu. Po chwili nie tylko śpiewaliśmy, ale i wyklaskiwaliśmy rytm - innymi słowy, impreza zaczęła się rozkręcać i chyba mogę sobie przypisać część zasług, bo gdyby nie zerwanie zasłony niewidzialności pomiędzy zakręconymi imprezowiczami, a (tylko pozornie!) zdystansowanymi do całej sprawy pasażerami, to rzecz mogłaby wyglądać zupełnie inaczej. Zgodnie z planem wysiadłem na swoim przystanku, ale aż chciało się zostać, tym bardziej, że akurat miałem przy sobie butelkę wina, wymowną pozostałość po niedoszłej parapetówce, na którą wybierałem się tego dnia, a która - jak się ku mojemu zaskoczeniu okazało - miała odbyć się dopiero dnia następnego, ale to już zupełnie inna historia, a nieszablonowych historii warto doświadczać, nawet jeśli ktoś powie, że zagadywanie obcych ludzi w autobusie jest głupie, a wybieranie się na imprezy o dzień za wcześnie żałosne, nawet bardziej niż spóźnianie się na nie. Niech mówią i myślą, co chcą, to jest ich sprawa, a ja za chwilę zjem sobie mojego smacznego cukierka. Wino zostawiam na później.

semp 2009-10-23 23:59:59
skomentuj (1)

Zdolności paranormalne
Siedziałem sobie w Empiku, pisałem jeden z rozdziałów pracy magisterskiej korzystając z ich książek i wygląda na to, że chyba niechcący jedną z nich im zajebałem. Po prostu zapomniałem oddać, bramka zadzwoniła, nikt mnie nie zatrzymał. Bez obaw, zwrócę im, ale do tej pory nie mogę wyjść z podziwu nad własnymi umiejętnościami shoplifterskimi.

semp 2009-10-22 10:25:08
skomentuj (4)

Do tej pory mam podkład na twarzy




semp 2009-10-19 23:59:59
skomentuj (3)

W tunelu
Pomiędzy stacją Dworzec Gdański a stacją Plac Wilsona pociąg metra zwalnia. Maszynista zaczyna trąbić. Najpierw raz, a później drugi i trzeci. Krótkie sygnały i ta bezustannie zmniejszająca się prędkość. Nie wiadomo, co on sobie wyobraża. Nagle przez radiowęzeł rozlega się komunikat:
- Drodzy pasażerowie pociągu! Wolniejsza jazda pociągu spowodowana jest tym, że przed nami na torach jest pies... - tu maszynista zawiesza na chwilę głos. - No i robimy wszystko, żeby tam na następnej stacji odpowiednie służby go przejęły.
Nie, żebym pamiętał, tylko od razu wyciągnąłem komórkę i zacząłem notować słowo w słowo. Była godzina 21:34. Takie wydarzenia wytwarzają fajną więź pomiędzy pasażerami. Ludzie zaczynają się do siebie uśmiechać i wzajemnie na siebie spoglądać, nawet jeśli wcześniej tego nie chcieli. Coraz śmielej nawiązują kontakt wzrokowy. Wywiązują się rozmowy. Obok mnie jakaś starsza para zaczyna rozmawiać z młodym człowiekiem o azjatyckiej cerze i zagranicznym akcencie. Też włączam się do rozmowy. Widzę, że inni nam się przysłuchują. Niektórzy milcząco przytakują, albo po prostu się uśmiechają. Zaczynam się głośno zastanawiać, co robią ludzie w innych wagonach i jak wypełniają sobie czas. Ja i ten młody w tym samym momencie wpadamy na pomysł, żeby trochę pośpiewać, ale nikt z nas nie ma głosu. Mój rozmówca pyta się mnie o karty, niestety nie mam, a zwrócenie się z tym pytaniem do pozostałych pasażerów również nie przynosi rezultatów. Wszyscy zastanawiamy się ile to potrwa. Obserwuję atrakcyjną dziewczynę, która najpierw zachowywała kamienną twarz, ale teraz też od czasu do czasu uśmiecha się sama do siebie. Najdziwniejsi w takich sytuacjach są ludzie, którzy udają, że nic się nie stało, ale na szczęście w naszym wagonie jest ich mało. Trzy minuty później przygasają światła i rozlega się drugi komunikat:
- Uwaga pasażerowie pociągu! Ze względu na konieczność wyłączenia napięcia trakcyjnego, konieczny jest postój w tunelu. Znajdujemy się kilkadziesią metrów od stacji Plac Wilsona.
Mija kolejna minuta:
- Proszę państwa, proszę o chwilę cierpliwości. To może potrwać ze 2-3 minuty jeszcze. Oni tego psa próbują złapać cały czas.
Siedem minut później pociąg rzeczywiście rusza. Na stacji metra Plac Wilsona małe zamieszanie. Przechadzają się pracownicy metra, widać, że jeszcze przed chwilą coś tu się działo, ale po psie nie ma ani śladu. Wysiadam przystanek dalej, czyli na Marymoncie i zauważam, że przy wyjściu zaparkowany jest samochód eko patrolu Straży Miejskiej, wyładowany po brzegi jakimiś klatkami na zwierzęta. To pewnie na wszelki wypadek, bo przecież pies mógł dobiec także i tutaj, w końcu wszystkiego nie można przewidzieć... A już na pewno atrakcji, jakie czasem mogą nas spotkać w metrze.









semp 2009-10-18 23:46:33
skomentuj (2)

Shit
I will write this one in English, because recently I've been reading so many English articles to my thesis, that it feels more natural to write like this. OK, of course that's not the issue, but still, I'm going to write that one in English and there is nothing you can do about this. So, I don't know how it came to this, but the scientific article that I have just read is about dog shit on the streets and how it influences people's affect towards taking a walk in such area. And the shocking result is that people don't mind shit.

semp 2009-10-15 23:59:59
skomentuj (2)

Śnieg! Za oknem pierwszy śnieg!
A jakby tego było mało, niedawno natrafiłem na ulotkę z ofertą świątecznych słodyczy. No, ale to było w czasopiśmie o marketingu, więc jeszcze ujdzie, bo ta branża musi zająć się przygotowaniami do Świąt wcześniej niż klienci indywidualni. Tak czy owak, znowu nadchodzi ten przepiękny okres roku. No i mówcie co chcecie, może i światem rządzi komercja, ale ja tam lubię świąteczne ozdoby na ulicach i grudniową atmosferę już na kilka tygodni przed Świętami. Jak znam życie, to po 1 listopada zobaczymy już pierwsze świąteczne akcenty, a jeszcze przed 1 listopada ekipy starannie montujące świąteczne ozdoby. A za oknem śnieg!

semp 2009-10-14 10:15:19
skomentuj (0)

Dziewięć prac Sempa


semp 2009-10-11 23:59:59
skomentuj (0)

As you wish!
Niedawno kumpel opowiedział mi przy piwie pewną historię. Spodobała mi się, więc poprosiłem go, żeby podesłał mi ją w postaci tekstowej, abym mógł ją zacytować w internecie.

Pewnego razu gadalem z kumplem o miejskich akcjach i rozmowa zjechała na temat Sempa. Gadka Szmatka o tym jak Semp robi to, Semp robi tamto i nagle moj kumpel podsumował go tymi slowami: "Kurde, obczaj jaki on jest zajebisty, robi takie akcje, ma kurwa nawet własne logo! Chyba musiałby mieć jeszcze 2 karabiny w rękach, żeby być bardziej zajebisty".



semp 2009-10-10 12:30:19
skomentuj (2)

V^2


semp 2009-10-04 23:45:53
skomentuj (3)

[---]
To jest WunderBar, czyli czekoladowy batonik, który czyni cuda.

semp 2009-10-03 12:01:28
skomentuj (3)


Surrealistyczna
biomachina z
bąbelkami.

Ups! Wpadli!














dodaj do
del.icio.us


statystyki www stat.pl

(c) by Semp 2005