Archiwa

Zawsze chciałem mieć książkę z białą okładką!

I w końcu mam. (Chciałem mieć też taką z szarością i różem, więc jest jeszcze do czego dążyć.) Dziś przyjechał transport książek z drukarni. „Sekretna mechanika rzeczywistości” wygląda naprawdę świetnie. Zawsze łapię się na tym samym – już mi się wydaje, że odbiór kolejnej książki będzie po prostu formalnością, a jednak za każdym razem, gdy tylko otworzę pierwszą paczkę i wezmę w rękę pachnący nowością egzemplarz, na nowo zaczynam się jarać. Tak jest i tym razem – „Sekretną mechanikę rzeczywistości” aż chce trzymać się w dłoniach (i z pewnością w najbliższych dniach jeszcze wielokrotnie będę to robił). Co jeszcze? Taka obserwacja: zeszłoroczna książka była czarna, a tegoroczna jest biała. Premiera za dwa dni, a tymczasem ja już na spokojnie pracuję nad poprawianiem tekstów do kolejnej publikacji. Tym razem będzie to zbiór opowiadań.

Alternatywne tytuły

Ostatnio zadałem sobie następujące pytanie: gdybym miał zatytułować swoje książki inaczej, to jakie miałyby tytuły?

Oto odpowiedź. Na zdjęciu wersja bez spoilerów, natomiast dalej w tekście w wersja z uzasadnieniem, a więc ze spoilerami.

Tak więc „Defekt pamięci” byłby znany jako „Skutek i przyczyna”. Myślę, że taki tytuł ciekawie wpisuje się w przewijający się w książce motyw działań oraz ich konsekwencji. O skutkach i przyczynach może być mowa w kontekście siły sprawczej pisania (bądź niepisania), a także w kontekście dwóch równolegle opowiadanych historii – tej rozgrywającej się na Ziemi oraz tej dziejącej się na innej planecie. Przyczyny i skutki powiązane są oczywiście również z rozmaitymi subtelnościami obecnego w książce motywu podróży w czasie (pamiętacie moment, w którym główny bohater utknął w przeszłości i budował dziwaczną maszynę, a także rozmawiał przez telefon sam ze sobą?). Jest też oczywiście motyw Mistrza Kung Fu i tworzenia przyczyn do już istniejących skutków (właśnie dlatego słowa w alternatywnym tytule podane są w takiej, a nie innej kolejności). Oprócz tego nie można zapominać o fakcie, że cała opowieść jest konsekwencją pewnego napadu na bank, a jej celem jest wywołanie stosownych skutków w umyśle napastnika.

„Melancholia wszechświata” to naprawdę ładny tytuł dla „Rekonstrukcji”. Kto wie, czy nie jedyny z tu zaprezentowanych, którego naprawdę chętnie bym użył dla książki zamiast oryginalnego. Nie znaczy to oczywiście, że „Rekonstrukcja” mi nie odpowiada (to naprawdę trafny tytuł!), lecz rzecz w tym, że „Melancholia wszechświata” tak doskonale pozwala uchwycić zarówno treść, jak i klimat tej opowieści, że trudno byłoby wymyślić coś bardziej adekwatnego.

Historia rozciąga się na przestrzeni wieków, w przeróżnych miejscach, a wszyscy bohaterowie za czymś tęsknią. Odkrywamy zadziwiające połączenia (na poziomie charakterów postaci) pomiędzy osobami z różnych epok, a na końcu okazuje się, że wszystkie te mniejsze i większe tęsknoty zbudowane są na fundamentach tej największej – tęsknoty za materialnym światem, którą bohaterowie starają się zaspokoić poprzez działania w ramach rekonstrukcji rekonstrukcji.

Co dalej? „Dolina niesamowitości” to tak dobry tytuł dla zbioru opowiadań takiego jak „I nagle wszystko się kończy”, że nie wykluczam wykorzystania go w przyszłości przy okazji innej książki. Nie dość, że brzmi ładnie i intrygująco, to jeszcze ma ukryte (?) znaczenie – otóż terminem tym określa się w robotyce sytuację, w której sztuczny człowiek tak bardzo przypomina prawdziwego, że pewne niemożliwe do uniknięcia nienaturalności w jego zachowaniu wywołują w nas poczucie dyskomfortu, niepokój, sprawiają, że w jego obecności zaczynamy czuć się dziwnie. Czy nie tak właśnie jest w przypadku spotkań z bohaterami opowieści zebranych w niniejszym zbiorze?

Alternatywny tytuł dla „Rezydencji” najlepiej brzmiałby po angielsku – „Hollow man”, czyli „Pusty człowiek” (w takim sensie, że nic w nim nie ma). Byłby to naprawdę dobry tytuł w kontekście zakończenia całej opowieści i ujawnienia czytelnikowi, że główny bohater rzeczywiście jest na swój sposób „wydrążony”, jest tylko skorupą kierowaną przez obcy organizm. Niestety, w języku polskim „Pusty człowiek” ma też konotacje związane z niską inteligencją, powierzchownym podejściem do życia, co dyskredytuje ten tytuł, gdyż niechcący może wzbudzać niezamierzony efekt komiczny. A gdyby tak zatytułować tę książkę „Pustka”? Jest nieźle (choć po angielsku znowu lepiej – „The Void”), lecz ucieka tu ten pierwiastek ludzki. Może więc „Pustka człowiecza”? Poprawnie, choć brzmi trochę nienaturalnie (ale przecież jest wspaniały obraz Rene Magritte’a „Syn człowieczy”!). Na pewno oscylowanie wokół słowa „Pustka” ma tutaj sens, gdyż mamy zarówno pustego w środku bohatera, wypełnionego przez obcy organizm, jak i puste (opuszczone) domy (z Rezydencją na czele!), a także szereg postaci odczuwających w życiu pustkę (główny bohater, jego siostra, tajemniczy Nieznajomy, mężczyźni naznaczeni trzema kropkami, bezustannie dążący do skompletowania wierzchołków swojej Kompletnej Trójcy).

No i to by było na tyle. Ciekaw jestem, co sądzicie o tych tytułach. Czy w ogóle przykładacie wagę do tytułów książek? Ja podchodzę do procesu twórczego w bardzo drobiazgowy sposób i zawsze dokładnie analizuję tę kwestię zanim zdecyduję się na ostateczny tytuł. Uważam, że w ogromnym stopniu determinuje on odbiór książki i nastawienie, z jakim czytelnik siada do lektury, a więc może być cennym narzędziem budowania właściwego nastroju już na starcie, a po zakończeniu lektury powinien okazać się ciekawą klamrą spinającą całą opowieść.

Przedsprzedaż „Sekretnej mechaniki rzeczywistości”

Właśnie ruszyła przedsprzedaż tegorocznej książki, zatytułowanej „Sekretna mechanika rzeczywistości”. Możecie pamiętać ten tekst z czasów, gdy funkcjonował jeszcze pod roboczym tytułem „Syntagma”. Pisałem o tej książce to i owo pod koniec 2013 roku, kiedy jeszcze powstawała. Udostępniłem wtedy nawet zarys fabuły, który przytoczę również poniżej – będziecie mogli sobie porównać, czy cokolwiek się zmieniło. ;) (Odpowiedź dla leniwych: tyle co nic).

Od tamtej pory zdążyłem dwukrotnie (raz dawno temu, drugi raz w tym miesiącu) sprawdzić tekst z ogromną drobiazgowością i wprowadzić rozmaite poprawki językowe, a także upewnić się, że fabuła jest spójna i wolna od błędów logicznych (przy zakręconych książkach czasem można się pogubić!). Tekst właśnie trafił do profesjonalnej korekty, która zawsze wyłapie coś, z czym autor sam nie dałby sobie rady – drodzy adepci pisarstwa, nigdy nie zapominajcie o tym kroku!

Książkę możecie zamówić tutaj:

https://wspieram.to/3785-sekretna-mechanika-rzeczywistosci.html

Przedsprzedaż potrwa dwa miesiące, a wkrótce po jej zakończeniu książka trafi do księgarni w całej Polsce. Dokładna data premiery nie została jeszcze ustalona. Zarys fabuły poniżej. Zamawiajcie, bo to zawsze fajnie, gdy część egzemplarzy rozchodzi się w przedpremierze!

„Stolarz pracuje nad tajemniczym zleceniem. W mieście pojawiają się znani ludzie, których nie powinno tam być. Dziwaczna encyklopedia nigdy nie istniejącego świata zaczyna nabierać nowego znaczenia. A pewien niepozorny pracownik biurowy, żyjący na skraju wypalenia zawodowego, musi zmierzyć się z wydarzeniami wymykającymi się logice. „Sekretna mechanika rzeczywistości” to książka, która z powodzeniem zastąpi substancje psychoaktywne.”