Archiwa

Przedsprzedaż „Sekretnej mechaniki rzeczywistości”

Właśnie ruszyła przedsprzedaż tegorocznej książki, zatytułowanej „Sekretna mechanika rzeczywistości”. Możecie pamiętać ten tekst z czasów, gdy funkcjonował jeszcze pod roboczym tytułem „Syntagma”. Pisałem o tej książce to i owo pod koniec 2013 roku, kiedy jeszcze powstawała. Udostępniłem wtedy nawet zarys fabuły, który przytoczę również poniżej – będziecie mogli sobie porównać, czy cokolwiek się zmieniło. ;) (Odpowiedź dla leniwych: tyle co nic).

Od tamtej pory zdążyłem dwukrotnie (raz dawno temu, drugi raz w tym miesiącu) sprawdzić tekst z ogromną drobiazgowością i wprowadzić rozmaite poprawki językowe, a także upewnić się, że fabuła jest spójna i wolna od błędów logicznych (przy zakręconych książkach czasem można się pogubić!). Tekst właśnie trafił do profesjonalnej korekty, która zawsze wyłapie coś, z czym autor sam nie dałby sobie rady – drodzy adepci pisarstwa, nigdy nie zapominajcie o tym kroku!

Książkę możecie zamówić tutaj:

https://wspieram.to/3785-sekretna-mechanika-rzeczywistosci.html

Przedsprzedaż potrwa dwa miesiące, a wkrótce po jej zakończeniu książka trafi do księgarni w całej Polsce. Dokładna data premiery nie została jeszcze ustalona. Zarys fabuły poniżej. Zamawiajcie, bo to zawsze fajnie, gdy część egzemplarzy rozchodzi się w przedpremierze!

„Stolarz pracuje nad tajemniczym zleceniem. W mieście pojawiają się znani ludzie, których nie powinno tam być. Dziwaczna encyklopedia nigdy nie istniejącego świata zaczyna nabierać nowego znaczenia. A pewien niepozorny pracownik biurowy, żyjący na skraju wypalenia zawodowego, musi zmierzyć się z wydarzeniami wymykającymi się logice. „Sekretna mechanika rzeczywistości” to książka, która z powodzeniem zastąpi substancje psychoaktywne.”

Zasada równowagi

Polecam pewien eksperyment, szczególnie jeśli na co dzień jesteś towarzyską osobą z dużą liczbą znajomych. Wdrażam go już od jakiegoś czasu i przynosi ciekawe rezultaty.

Chodzi o kwestię spotkań towarzyskich. Zasady są proste. Na przestrzeni czasu zaproponuj każdej osobie spotkanie jako pierwszy (co najmniej raz, w wersji light nawet kilka razy). Później nie ponawiaj już propozycji jako pierwszy – czekaj, aż wyjdzie z nią druga strona. Ustal, co rozumiesz przez propozycję – samo wyrażenie chęci spotkania („Dawno się nie widzieliśmy. Może złapiemy się niebawem?”), czy może zasugerowanie konkretnego miejsca i terminu („Co powiesz na to, żeby złapać się jutro na herbatę?”). Jeśli dostaniesz taką propozycję, zrób wszystko, żeby ją przyjąć – nagnij plany, dopasuj się. Zrób to, bo wiesz, że jest to osoba, której rzeczywiście na kontakcie z Tobą zależy. Oznacz ją jako kogoś o wysokim priorytecie i w kwestii spotkań towarzyskich traktuj partnersko – śmiało wychodź z kolejnymi inicjatywami nawet kilka razy z rzędu. Zawsze staraj się znaleźć dla tych ludzi czas.

W przypadku osób, które same z siebie nie zaproponują spotkania i będą tylko czekały, aż zrobisz to Ty, cierpliwie czekaj i nie ponawiaj propozycji. Część w końcu się odezwie, część nie. W tej grupie znajdziesz głównie (choć nie tylko!) osoby, którym na tej znajomości zależy w mniejszym stopniu, traktują ją w sposób instrumentalny lub jako jedno z narzędzi budowania poczucia własnej wartości. Również miej dla nich miejsce w swoim życiu (przecież je lubisz!), ale pamiętaj żeby postępować z nimi nieco inaczej. W tym przypadku stosuj zasadę naprzemiennego proponowania spotkań – odzywaj się z propozycją spotkania tylko wtedy, jeśli one zrobiły to poprzednio i nie podporządkowuj swoich planów pod te spotkania.

W ten sposób bardzo szybko nauczysz się, które znajomości należy traktować w jaki sposób. O dziwo, wiele osób, z którymi widywałeś się rzadziej, będziesz spotykał teraz częściej, a część z tych, które spotykałeś regularnie, będziesz spotykał jedynie od czasu do czasu. Dlaczego tak będzie? Bo wcześniej praca nad utrzymywaniem danej znajomości pochodziła w większym stopniu od Ciebie, a teraz rozkłada się ona po równo (bo bez wątpienia naprzemienność implikuje równowagę, obie strony mają takie same szanse). To prosty sposób na zbadanie wkładu drugiej strony w utrzymywanie danej relacji.

Rób wyjątki, jeśli bardzo masz na to ochotę, ale pamiętaj, że nie musisz – o pielęgnowanie tej znajomości powinny w takim samym stopniu dbać obie strony i jeśli druga tego nie robi, w sytuacji, w której jest „jej kolej”, to pamiętaj, że Ty tym bardziej nie masz takiego obowiązku.

Jeśli reguła „jedna propozycja za jedną propozycję” wydaje Ci się zbyt restrykcyjna, możesz kierować się zasadą „nie więcej niż trzy propozycje z rzędu” lub podobną.

Z eksperymentu wyłącz osoby, które znasz na tyle słabo, że trudno byłoby oczekiwać od nich spontanicznej propozycji spotkania.

Przy czym wyraźnie podkreślam, że wprowadzenie zasady równowagi nie powinno w żaden sposób przekładać się na mniejsze „lubienie” niektórych osób! To po prostu praktyczne narzędzie regulowania częstotliwości spotkań. I należy zadbać o to, żeby druga strona nie miała co do tego żadnych wątpliwości.

Być może idea szufladkowania znajomych na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco bezduszna, ale przyjrzyj się uważnie tym regułom, a zrozumiesz, że wcale tak nie jest – w żadnym momencie nie skreślasz jakiejkolwiek znajomości, a jedynie priorytetyzujesz je w zależności od sposobu postępowania drugiej strony (a więc w gruncie rzeczy to ona
decyduje!). Przy czym już na starcie dajesz tej drugiej stronie kredyt zaufania, proponując spotkanie jako pierwszy, a poprzez odpowiednie regulowanie zasady „jedna propozycja za jedną propozycję” i czynienie ją niesymetryczną (np. „dwie moje propozycje na każdą jedną propozycję drugiej strony”) możesz sprawić, by Twoje podejście miało jeszcze bardziej liberalny charakter.

Dlaczego warto funkcjonować w ten sposób? Pomaga on w dążeniu do wzajemnej równowagi w budowaniu relacji, pozwala na przewartościowanie poszczególnych kontaktów (jedynie w tym konkretnym aspekcie, oczywiście!), umożliwia uniknięcie wielu niezręcznych sytuacji naprzykrzania się oraz na dłuższą metę szkodliwej etykietki „tego, który zwykle odzywa się pierwszy”.

Wyrzutów sumienia nie należy mieć tym bardziej, że druga strona poprzez zaniechanie kontaktu i nieprzejawianie inicjatywy, czyni w gruncie rzeczy coś jeszcze gorszego – ignoruje Cię, choć wyciągasz ku niej dłoń i w jasny sposób sygnalizujesz, że na danym kontakcie Ci zależy.

Gdy nadarza się okazja, poinformuj znajomych, w jaki sposób funkcjonujesz (na przykład poprzez tekst taki jak ten). Jeśli przedstawisz wszystko w sposób klarowny, na pewno zrozumieją – i kto wie, może również wprowadzą podobną zasadę w swoim życiu, szczególnie że jest ona bardzo uczciwa.

Na koniec pamiętaj, że choć niniejsza zasada ma charakter towarzyskiego papierka lakmusowego i zarazem algorytmu funkcjonowania interpersonalnego, nie zawsze warto kurczowo trzymać się matematycznych reguł. Wszystko jest negocjowalne i liczy się przede wszystkim tworzenie jak najlepszych relacji międzyludzkich.

Dokument „S”

Niniejszy dokument powstał równo miesiąc temu, w dzień startu projektu „Wieczór gier i zabaw surrealistycznych”. Czas zweryfikować oczekiwania z rzeczywistością. Wygląda na to, że wszystko poszło zgodnie z planem, ale sprawdźcie sami!

Czym jest ten dokument?

Dokument „S”, czyli „Dokument surrealistyczny”, to próba zrobienia czegoś, czego zazwyczaj nie robię. Jest to eksperymentalne działanie mające na celu opisanie i osadzenie w pewnych ramach tego, czego zazwyczaj staram się w ramach nie osadzać – procesu tworzenia nowego projektu.

Nie jest to harmonogram, nie jest to biznesplan, nie jest to nawet jakikolwiek plan. Jest to co najwyżej próba uprzedzenia odpowiedzi na pytanie, które niechybnie się pojawi, jeśli nadchodzące tajemnicze przedsięwzięcie okaże się mniejszym lub większym sukcesem: „Opowiedz o początkach tego projektu”. No to opowiadam, jeszcze zanim sam projekt stanie się faktem.

Czym jeszcze jest dokument „S”? Chciałbym, żeby stał się inspiracją dla tych, którzy chcieliby coś zrobić, ale tego nie robią. Nie ma na co czekać. Trzeba zacząć działać. Chciałbym, żeby dokument „S” zmotywował Was do działania i pokazał, że wszystko musi mieć swój początek. Tak więc, moi drodzy, jeśli chcecie coś zrobić, to usiądźcie wygodnie (albo niewygodnie) już teraz (nie jutro, nie za dwa dni, tylko właśnie teraz) i zacznijcie spisywać swój dokument „X”.

Słowa te spisuję 20 lutego 2015 roku, w dzień wystartowania projektu. Na moim blogu pojawią się automatycznie miesiąc później, czyli 20 marca 2015 roku. Ciekawe, co w międzyczasie wydarzy się w w obrębie projektu, próbą opisania początków którego jest dokument „S”.

Zabierając się za ten projekt, wiem mniej więcej czego chcę. Niniejszy tekst ma na celu jedynie uporządkowanie myśli. Jego stworzenie nie powinno zająć mi więcej niż trzy godziny. Ten dokument nie jest planem. Wszystko może i będzie ulegać zmianie. Ten dokument jest próbą opisania pewnego procesu, dziejącego się w głowie podczas tworzenia nowej inicjatywy.

Czego potrzebowałem?

Prostego w organizacji, ale unikatowego i barwnego projektu.

Co to znaczy?

Prosty w organizacji, czyli nie kolidujący z dotychczasowymi zobowiązaniami, planami i projektami.

Unikatowy, czyli nie będący kopią czegoś, do czego moja grupa docelowa ma dostęp (może więc to być zarówno stworzenie czegoś niespotykanego w skali światowej, jak i przeniesienie na polski grunt inicjatywy istniejącej już gdzieś indziej).

Barwny, czyli spektakularny, widowiskowy, oparty na pomyśle, którego częścią ludzie będą chcieli się stać, o którym będzie chciało się mówić znajomym (viralowość), który będzie ciekawym (i świeżym) tematem z perspektywy mediów.

Czym może być „projekt”?

Dowolną inicjatywą – akcją, skrystalizowanym pomysłem, wytworem działalności twórczej, czymś jednorazowym, czymś cyklicznym, biznesem, rozrywką, emanacją procesu kreatywnego w dowolnym medium (przestrzeni miejskiej, internecie, na papierze).

Dlaczego chcę zrobić ten projekt?

Samorealizacja, dalsze budowanie własnej marki, dywersyfikowanie obszarów swojej działalności.

Jaki jeszcze powinien być ten projekt, oprócz bycia prostym w organizacji, unikatowym i barwnym?

Najlepiej różny od działań, którymi zajmowałem się do tej pory (w końcu chodzi o dywersyfikację i samorealizację w nowych obszarach), ale w jakiś sposób w nich zakorzeniony (tak, aby ten nowy projekt mógł pracować na na mój wizerunek, ale by jednocześnie mój dotychczasowy wizerunek mógł stać się swego rodzaju znakiem jakości tego projektu).

Pytania, które należało sobie zadać

1. Czym przede wszystkim zajmowałem się do tej pory i z czym jestem najbardziej kojarzony (na poziomie projektów)?
Odpowiedź: gry miejskie, inne projekty w przestrzeni miejskiej, książki, rozwój osobisty (prowadzenie treningów np. na uczelni, coaching „po znajomości, a nie zawodowo„)

2. Co te działania mogą mi dać w kontekście nowego projektu?
Odpowiedź: doświadczenie w organizowaniu rozmaitych inicjatyw, umiejętność obchodzenia się z mediami, kontakty.

3. Jaki jest mój obecny wizerunek? Jakiego rodzaju inicjatywy byłyby ze mną spójne?
Słowa kluczowe: nietypowość, kreatywność, działania kolektywne, spontaniczność, próbowanie nowych rzeczy, surrealizm, zapoczątkowywanie czegoś.

Co powstało?

„Wieczór gier i zabaw surrealistycznych”

Czym jest ten projekt (jednym zdaniem)?

Ludzie spotykają się w kawiarniach, żeby oddać się nietypowym grom i zabawom, w których lubowali się surrealiści.

Czym jest ten projekt (opis akcji)?

Dawno, dawno temu, za wielobarwnymi górami, za milionami topniejących zegarów, w świecie, w którym z nieba lał się gęsty deszcz małych ludzików, grupa tajemniczych postaci spotykała się przy kawie, by wyjść poza przetarte ścieżki umysłu, pożeglować w głąb niezbadanego morza podświadomości i przybić do wyspy nowych sposobów percepcji świata.

Umożliwiała im to sekretna skrzynka z narzędziami – skrzynka, która właśnie staje przed Tobą otworem. Oto gry i zabawy surrealistyczne – czasem tylko odrobinę, a innym razem całkowicie szalone. Oto instrumenty, dzięki którym powstało wiele barwnych, odrealnionych dzieł literackich i plastycznych, a liczne wtajemniczone osoby doświadczyły rzeczywistości w nowy sposób. Pomimo upływu lat, poszczególne narzędzia, są nadal tak ostre, jak dawniej. Potrafią rozpalić wyobraźnię, wykrzesać iskrę inspiracji, rozbawić, rozwinąć umysł i przede wszystkim sprawić, że spędzisz czas w niezwykły sposób.

O co właściwie chodzi? Raz na jakiś czas spotykamy się, by utonąć w świecie rozrywek wymyślonych i rozpropagowanych przez XX-wiecznych surrealistów. Podobnie jak oni, eksperymentujemy z naszym umysłem i owocami jego aktywności. Ty również możesz nas odnaleźć i do nas dołączyć.

Jakie zadania będą składały się na „Wieczory gier i zabaw surrealistycznych”? (to zostało uściślone dopiero podczas prac nad pierwszą odsłoną projektu i dopisane do dokumentu „S” już po jego powstaniu)

Klasyczne zadania surrealistów (np. exquisite corpse), kilka autorskich zadań (zależy mi na ograniczeniu ich do minimum, np. tworzenie losowego imienia na początku spotkania), współczesne wynalazki utrzymane w duchu surrealistów (np. Cards Against Humanity).

Dlaczego ten projekt jest dobry z punktu widzenia uczestnika? (co ludzi przyciąga)

– Jest unikatowy
– Zapewnia ciekawe doznania, odpręża oraz rozwija
– Czyni uczestnika częścią pewnej grupy, a ludzie lubią przynależeć do grup i brać udział w wydarzeniach dla wtajemniczonych
– Niski próg wejścia (nie wymaga przygotowań, można pojawić się na nim spontanicznie)

Dlaczego ten projekt jest zły z punktu widzenia uczestnika? (co ludzi odpycha)

– Świadomość, że jest to wydarzenie cykliczne, więc nie trzeba pojawić się na danej akcji za wszelką cenę, bo i tak będą kolejne
– Zbyt częste organizowanie tego typu wydarzeń (lub zbyt duża liczba podobnych wydarzeń) może sprawić, że uczestnicy znużą się, stracą zainteresowanie

Dlaczego ten projekt jest dobry z punktu widzenia organizatora?

- Zorganizowanie poszczególnych odsłon nie jest czasochłonne i w najprostszym wariancie sprowadza się do: wyboru daty i miejsca, wyboru ćwiczeń, przygotowania krótkiej zapowiedzi (na bazie poprzedniej), przeprowadzenia akcji, ewentualnego krótkiego podsumowania (kilka zdjęć, dwa słowa po projekcie)
– W dużym stopniu bazuje na gotowych materiałach (już istniejących zabawach)
– Łatwy dostęp do materiałów źródłowych (w książkach, w sieci)
– W stosunkowo prosty sposób można zapewnić efekt różnorodności pomiędzy projektami (zmieniając zestaw ćwiczeń, zmieniając lokalizację, modyfikując treść zapowiedzi i zmieniając zdobiące ją elementy graficzne, dodając drobne modyfikacje na poziomie koncepcji wydarzenia – o tym dalej)
– Brak konieczności skrupulatnego dokumentowania akcji, tak jak ma to miejsce w przypadku wielu innych projektów (wystarczy kilka zdjęć i informacja, że projekt się odbył)
– Sukces projektu jest uniezależniony od frekwencji. Inicjatywę można uznać za sukces zarówno wtedy, gdy na spotkanie dotrą trzy osoby, jak i wówczas, gdy dotrze osób piętnaście. Oczywiście skrajności są dwie – przy dwóch osobach inicjatywa nie ma sensu, a przy więcej niż kilkunastu uczestnikach może być trudna z logistycznego punktu widzenia. Warto więc na bieżąco kontrolować liczbę uczestników i zastanawiać się, w jaki sposób można ją zwiększyć (promocja, wybór bardziej przystępnej daty) lub zmniejszyć (wprowadzenie opłat, wybór mniej atrakcyjnej daty, przekazywanie informacji o wydarzeniu „last minute”, szyfrowanie informacji o wydarzeniu)

Dlaczego ten projekt jest zły z punktu widzenia organizatora?

– Może pojawić się pokusa wzbogacania projektu o dodatkowe elementy, rozbudowywania go, co może stanąć w opozycji do pierwotnego założenia o „prostym w organizacji” projekcie
– Łatwy do skopiowania przez „konkurencję”

W jaki sposób wypromować projekt?

Ze względu na to, że inicjatywa ma być jak najmniej czasochłonna, musi mieć taki charakter, aby odniosła sukces nawet przy ograniczeniu działań promocyjnych do minimum. Przewiduję następujące rozwiązania (wdrażane stopniowo, ponieważ nie chcę, aby na pierwszą odsłonę przyszło zbyt wiele osób, a także zależy mi na tym, aby mieć kilka niewykorzystanych możliwości w zanadrzu):
– naturalne rozprzestrzenianie się informacji o ciekawym zjawisku na Facebooku (jako punkt wyjścia przesłanie zaproszeń do wybranych znajomych oraz zamieszczenie informacji na własnych fanpejdżach)
– promowanie wydarzenia w wybranych grupach na Facebooku
– uczestnicy pierwszych odsłon, zapraszający swoich znajomych na kolejne
– pojedyncze wzmianki w zaprzyjaźnionych mediach (radio Kampus, Wawalove)
– rozesłanie komunikatów do „niezaprzyjaźnionych mediów”, tzn. takich, z którymi dawno nie miałem kontaktu (np. Gazeta Wyborcza)

Nie wszystkie narzędzia promocyjne zostaną użyte od razu. Przykładowo, komunikat do mediów pójdzie dopiero po pierwszej odsłonie, żeby na starcie nie było za dużo uczestników. Kolejne osoby powinny być wprowadzane do projektu stopniowo.

Możliwe modyfikacje i kierunki rozwoju projektu

Projekt w swoim podstawowym kształcie spełnia założenia i prezentuje formę z mojej perspektywy w zupełności wystarczającą. Warto jednak czasem pomyśleć, w jakich kierunkach projekt mógłby ewoluować, gdybym oczywiście chciał, żeby w nich ewoluował. Być może wykorzystam niektóre z tych rozwiązań, być może nie wykorzystam żadnego z nich, być może wykorzystają je inni. Oto kilka pomysłów:
– edycje w innych miastach (organizowane na własną rękę lub poprzez udzielenie „licencji” dalej)
– edycje obcojęzyczne, w których mogą wziąć udział również obcokrajowcy
– odsłony z ograniczeniem liczby uczestników
– warianty tematyczne (np. motyw przewodni przewijający się w ćwiczeniach, elementy dress code’u, czyli przebrania)
– specjalne odsłony, będące częścią większych wydarzeń kulturalnych
– spotkania organizowane poza kawiarniami (w nietypowych miejscach, przestrzeni miejskiej)
– odsłony organizowane z wyprzedzeniem oraz niemalże z dnia na dzień
– choć tytuł akcji to „Wieczór gier i zabaw surrealistycznych”, to oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby organizować również odsłony o innych porach dnia, przy zachowaniu pierwotnej nazwy (wówczas nabierze ona absurdalnego charakteru, zgodnego z duchem surrealizmu)
– poszczególne odsłony projektu mogą mieć własne, surrealistyczne podtytuły

Możliwość monetyzacji projektu (jeśli ktoś chciałby na tym zarabiać)

Sam projekt nie powstał w celach zarobkowych i nie mam planu uzyskiwania z niego jakichkolwiek przychodów, jednak takie działania nie stałyby w sprzeczności z jego ideą. W przypadku chęci monetyzacji tego typu projektu, warto zadbać o jasne i klarowne zasady czerpania z niego zysków, tak aby pozostać fair wobec uczestników. Przykładowe rozwiązania:
– wprowadzenie płatnego wstępu (wiele wydarzeń dotyczących rozwoju osobistego, improwizacji, trenowania twórczości ma płatny charakter)
– przygotowywanie podobnych inicjatyw na zlecenie (np. dla firm, jako część spotkań integracyjnych)
– specjalne odsłony przygotowywane przy współpracy z partnerami, np. z markami, które chciałyby pozycjonować się w kontekście nietypowości, twórczych działań, surrealizmu, aktywnych ludzi. Przykładowe formy współpracy: sampling produktów, kody rabatowe, bezpośrednie dofinansowanie.

Otwartość koncepcji

Wydarzenie zakłada popularyzowanie nietypowej formy rozrywki, jaką są gry i zabawy surrealistyczne. Moim celem, jako organizatora, nie jest kurczowe trzymanie się tego pomysłu i walka z „konkurencją” oraz utrudnianie jej funkcjonowania, lecz wręcz przeciwnie – chciałbym, aby projekt stał się inspiracją dla innych. Niech tworzą podobne inicjatywy (lub zupełnie inne!) i niech zwiększają dawkę nietypowych rozrywek w życiu swoim i w życiu innych. Niech nadrzędnym celem tego projektu stanie się promowanie spędzania wolnego czasu w nietypowy sposób!